stycznia 11, 2019

Recenzja maseczek do twarzy Flor de Mayo

Recenzja maseczek do twarzy Flor de Mayo

Dzień dobry! 

Witam się z wami Kochani w Nowym Roku i życzę wam wszystkiego najlepszego. U mnie ten rok będzie pełen zmian. ;) Głowa pełna pomysłów a więc spodziewajcie się mnie tu częściej.
Na początek opowiem wam o maseczkach do twarzy Flor de Mayo które miałam przyjemność testować dzięki Ambasadorkce Kosmetycznej
Flor de Mayo posiada w swojej ofercie pięć kapsułkowych maseczek do twarzy:
- Zielona - detoksykującąa
- Różowa - antyoksydacyjna
- Brązowa - oczyszczająca 
- Niebieska - nawilżająca
- Pomarańczowa - złuszczająca 

Ja wybrałam dwie zieloną i brązową.
Pierwsza poszła w ruch zielona.
Zielona maska jest detoksem dla skóry, ze względu silnego usuwania z niej zanieczyszczeń. Maska wzbogacona jest o ekstrakt z zielonej herbaty, która ma właściwości regulujące wydzielanie łoju, tonizujące i łagodzące podrażnienia. Zalecana jest do cery tłustej, trądzikowej i wrażliwej. 
Sposób użycia: Nałożyć maseczkę na twarz omijając okolicę oczu i ust. Pozostawić na 20minut. Po upływie określonego czasu zmyć ciepłą wodą delikatnie masując skórę. 



W kapsułce znajdowała się niewielka kremowa ilość maseczki. Wygodnie aplikuje się ją na skórę twarzy i bez problemu też się ją zmywa. Skóra po niej wydaje się jaśniejsza, bardziej promienista i jak by czystsza. Moim zdaniem idealnie przygotowuje skórę do dalszego działania. Kolejnym razem poprzedziłabym zabieg detoksu peelingiem a po detoksie położyłabym jeszcze maskę dopełniającą. Po użyciu tak niewielkiej ilości maseczki mogę stwierdzić, że jest skuteczna.
Produkt otrzymałam do testowania ale już dziś śmiało mogę powiedzieć że sięgnę po nią częściej.




Maska brązowa jest przeznaczona do oczyszczania i rozjaśniania. Wzbogacona jest o białą glinkę, która ma właściwości ściągające, odżywiające i regenerujące oraz łagodząco-zabliźniająco, dzięki czemu poprawia się koloryt skóry. Zawiera również ekstrakt z szałwii, która działa ściągająco, przeciwzapalnie i bakteriostatycznie. Maska to naturalny regulator wydzielania łoju z kompleksem przeciwstarzeniowym. Polecana do każdego rodzaju skóry.
Sposób użycia: Nałóż grubą i jednolitą warstwę maski na twarz omijając okolice oczu i ust. Pozostawić na 10 minut i zmyć.


W tej kapsułce znajdowala sie lekko płynna maseczka o delikatnym brązowym kolorze. Maseczka po 10minutach zastyga na buzi i robi się biala. Skóra wydaje się czystrza, pory są zwężone. Kolejny raz mogę stwierdzic że jest bardzo fajna. 


Pierwszy raz miałam przyjemność testowania kosmetyków marki Flor de Mayo, która bardzo mi przypadła do gustu.  Myślę, że za jakiś czas skorzystam z kosmetyków tej marki.
A wy znacie markę? Jak tak dajcie znać co powinnam wypróbować ;)
Pozdrawiam.
Buziaki:* 
6 komentarzy:

stycznia 10, 2019

projekt denko / grudzień 2018

projekt denko / grudzień 2018


Dzień dobry!

W ten piękny zimowy dzień przychodzę do was z kolejnym moim denkiem . Tym razem będzie to kolejne małe denko z większością ilości kosmetyków męskich. Zatem zapraszam was do dalszej części wpisu.

Męska część kosmetyczna 



Gdyby nie mój mąż to moje denko by było cieniutkie czasami. On na prawdę w niektórych miesiącach zużywa więcej kosmetyków niż ja. A sami zobaczcie.

Dezodorant STR8 jest to meski, elegancki i wyrazisty zapach. Nuta zapachowa zawiera owoc bergamotki, lawendy oraz pieprzu. Idealny zapach na co dzień. Mój R. poleca.

Dezodorant antyperspirant ADIDAS o ładnym zapachu ale bardzo nie trwałym. W takich antyperspirantach nie chodzi o trwałość zapachu, ale o trwałość utrzymania brzydkiego zapachu w ryzach a z tym jest słabo. Antyperspiranty w kulkach od tej firmy są bardziej trwałe i je bardziej mój mąż poleca.

Szampon dla mężczyzn ZIAJA o skutecznym i precyzyjnym działaniu pielęgnującym każdy rodzaj męskich włosów. Wyraźnie wzmocnił strukturę włosów mojego R i zmniejszyła się skłonność do przetłuszczania. Bardzo wydajny i o świeżym zapachu.

Żel pod prysznic FA z technologia Anti-Dry-Skin, który przynosi ulgę mięśniom podczas kąpieli . Żel nie przesusza skóry. Kosmetyk przeznaczony jest do ciała i włosów.  Apteczny zapach kosmetyku nie przypadł mojemu mężczyźnie więc go już nie kupi ;)

Czas na moje kosmetyki


Zacznijmy od mojej ulubionej pomadki ochronnej Le Petit Marseillais. Ja tego rodzaju pomadki zużywam masowo nie ważne czy to lato czy zima zawsze usta muszą być nawilżone. Ta pomadka przebiła wszystkie jakie do tej pory używałam. Nawilża usta na długo i pozostawia tłusty film bez uczucia lepkości. Bardzo polecam.


Kolejny fajny kosmetyk jaki zużyłam to kapsułkowa maska do twarzy Flor De Mayo którą miałam przyjemność testować dzięki  Ambasadorka Kosmetyczna. Maseczka jest detoksem dla naszej cery, która oczyszcza naszą skórę z zanieczyszczeń i świetnie przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnujących. Polecam z całego serca.

Tęczowy mus do ciała NACOMI ma piękny zapach arbuza. Kosmetyk o lekkiej konsystencji bardzo mocno nawilża i wygładza skórę. Tylko jest jeden bardzo duży jak dla mnie minus. Strasznie lepką i tłusta pozostawia powłokę. Jak dla mnie mocno uciążliwe i jestem dlatego na nie temu musowi.



Parafinowy zabieg do stóp LIBIOTICA przywraca stopom idealną miekkość np. po mocnym złuszczaniu martwego naskórka. Stopy są po takim zabiegu mocno nawilżone i aksamitne w dotyku, a to dzięki zawartości oleju z avocado. Sięgam po takie zabiegi raz w miesiącu, bo lubię miękkość swoich stóp.

Micelarny Szampon LIBIOTICA zawiera bardzo fajne składniki naturalne takie jak, czystek, ekstrakt z nasion czarnuszki i ekstrakt z amarantusa. I tu tyle zalet ode mnie dla tego szamponu. Dlaczego? A dlatego,że moje włosy po umyciu wyglądały jak bym nic z nimi nie robiła. Nie, nie nie i jeszcze raz nie.

Odżywczy oleo-krem do włosów LIBIOTICA to starannie dobrana kompozycja, która nawilża włosy, wygładza je i nadaje im perfekcyjny połysk. Od tego nawilżenia i perfekcyjnego nawilżenia włosy sa momentalnie tłuste pomimo użycia niewielkiej ilości kosmetyku. Może to ja mam kiepskie włosy do testowania takich produktów, ale no jest lipa.


Więc jak widzicie ilość zużytych kosmetyków w denku grudniowym nie powala, ale systematyczność jest zachowana. Jestem ciekawa co wy ostatnio fajnego zadekowaliście. Koniecznie dajcie znać w komentarzu.
Pozdrawiam.
Buziaki:*

2 komentarze:

grudnia 29, 2018

Gotowa na włosy w idealnej formi

Gotowa na włosy w idealnej formi


Dzień dobry!

   Jakiś czas temu zgłosiłam się do udziału w projekcie trnd by przetestować nowość do stylizacji włosów od Philips. Wybrałam lokówkę, bo już jakiś czas o niej rozmyślałam i jak trafiła się okazja to czemu by nie skorzystać. Udało się i lokówka gościła u mnie cały miesiąc. 

Jesteście ciekawi jak się sprawowała? 

Na początku powiem wam kilka słów o tej lokówce. To nie jest zwykła lokówka, tylko automatyczna lokówka MoistureProtect pozwalająca uzyskać piękne, lśniace loki dzięki innowacyjnemu systemowi kręcenia loków. Ta automatyczna lokówka ma otwartą końcówkę z dłuższym wałkiem co umożliwi układać dwa razy więcej włosów i skracając w taki sposób czas przygotowania fryzury.
Technologia MoistureProtect reguluje i dostosowuje temperaturę aby zwiększyć blask i zachować naturalne nawilżenie włosów. Idealne połączenie otwartej konstrukcji, gładkiego wałka i inteligentnego czujnika umożliwia uzyskać piękne loki bez wysiłku oraz bez ryzyka wplątania się włosów. Inteligentny czujnik wstrzymuje pracę urządzenia gdy wyczuje, że umieszczona w nim zbyt za dużo włosów lub zostały źle umieszczone. Inteligentne klamry podążają za ruchem włosów co pozwala uzyskać doskonały efekt za każdym razem. Ta lokówka ma wbudowany automatyczny sygnał dźwiękowy o gotowym skręceniu loków.


Tyle pięknych ochów i achów od producenta. Ale jak jest na prawdę?
Powiem wam początki nie były takie łatwe. Nie potrafiłam dobrze umieścić pasem włosów do tej lokówki. Co się nawściekałam to moje, ale w końcu doszłam do wprawy. I wiecie co? No genialna technologia. Włosy pokręcone w 10 minut ( a ja nie mam tych włosów mało). Mogę spokojnie wstać rano robić swoje codzienne poranne rytuały i jeszcze mam czas na ogarnięcie włosów,bo wiem że ta lokówka to potrafi. 
Włosy są skręcane wszystkie w tą samą stronę i z takim samym skrętem. Czuć że nie są popalone i szorstkie w dotyku tylko naprawdę nawilżone. Sama ustawiam jaki skręt i jaką temperaturą mają być potraktowane moje włosy.
Ta lokówka będzie na 100% moim ulubieńcem do stylizacji włosów w domu.
A efekty zobaczcie sami.

Efekt uzyskany dzięki skrętowi w lewo na 12sekund i 210C

Efekt uzyskany dzięki skrętowi w prawo na 10s i 190C

Efekt na przemiennie w 8s i 170C to u mnie jest niewidoczny więc wam nie pokaże.
Jak widzicie lokówka robi bardzo fajne loki a włosy nie są wysuszone.
Może któraś z was ma ją? Piszcie jak wasze wrażenia, a może macie inne sprzęty do pochwalenia tej marki.
Pozdrawiam
Buziaki:*
1 komentarz:

grudnia 23, 2018

projekt denko / listopad 2018

projekt denko / listopad 2018


Dzień dobry! 

Dziś przychodzę jak co miesiąc z moim kosmetycznym zużyciem tym razem z Listopada. Dni mi tak szybko mijają ,że aż dopiero teraz się ogarnęłam z tym denkiem. Wydawało mi się, że jeszcze tyle mam czasu a tu zaraz z grudnia będę musiała się rozliczać. Wiec już was zapraszam do mojego listopadowego podsumowania.

Zaczniemy od kosmetyków do pielęgnacji twarzy: 


Na początek moja ulubiona marka Uriage i woda micelarna która idealnie usuwa makijaż i zanieczyszczenia. Jest to mój drugi płyn do oczyszczania skóry z makijażu, który ubóstwiam. Ten dzięki zawartości wody micelarnej nie podrażnia skóry i działa łagodząco. Mogę nawet stwierdzić,że skóra jest miękka oraz nawilżona. Polecam i sama do niego będę wracała.

Kolejny kosmetyk mniej do pielęgnacji twarzy a jest do zębów ale przyporządkowałam go tutaj bo w tym miesiącu jest mało kosmetyków i by było po jednej rzeczy do danej partii. Wiec tak wybielajaca pasta do zębów Himalaya Herbs  to mistrz i o nim wam pisałam TUTAJ 


Teraz kolej na kosmetyki do pielęgnacji ciała:


Nikogo nie zdziwi, że znalazł się tu żel pod prysznić Le Petit Marseillais bo co miesiąc jest ich jakiś żel ;) Tym razem delikatny truskawkowy żel przypominający swoim słodkim zapachem letnie dni. Pieni się bardzo delikatnie, ale dokładnie oczyszcza skórę i pozostawia ją nawilżoną oraz odświeżoną. Polecam i polecać zawsze będę ;)

Z drugim kosmetykiem, który się tu znalazł nie jest tak kolorowo.  Antycellulitowy peeling do ciała Efektima z algami i zieloną herbatą od samej konsystencji mi nie przypadł do gustu, ale dałam mu szanse. Ale i tak nie podołał. Drobinki ścierające zawarte w tym peelingu były tak drobne, że prawie nie wyczuwalne więc jak maja pomóc w walce z cellulitem? Szanse zerowe. To bardziej krem niż peeling więc ja go nie polecam.


Pielęgnacja włosów :


Tu kolejne dwa kosmetyki się znalazły. I od razu wam powiem, że z obu jestem zadowolona. Regeneracyjny szampon do włosów Herbal Essences  z cennym antyoksydantem pomaga oczyścić i chronić włosy. Po regularnym jego stosowaniu zauważyłam, że moje włosy są miękkie i swobodnie układające się, a co najważniejsze nie pozostawiał na włosach uczucia mąki ziemniaczanej. Dzięki temu mam ochotę wypróbować innych szamponów tej marki

Lakier do włosów Concertion przeznaczony jest do utrwalania fryzur dla grubych i gęstych włosów. I tak jak producent zapewnia tak jest. Naprawdę dawał świetnie rade w wymagających fryzurach. A jeszcze bardzo fajna rzecz posiada ten utrwalacz bo filtry UV, dzięki którym zabezpiecza włosy przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, chroni je przed wysuszeniem, utratą elastyczności. Polecam go osobom z bardzo grubymi włosami, bo u osób z mała ilością włosów będzie to źle wyglądać.

Kosmetyki do pielęgnacji ciała dla dzieci :


Nie mogło by zabraknąć w denku kosmetyków mojego synka. Do jego pielęgnacji lubię używać kosmetyków, które można zastosować do ciała i do włosów. Takim kosmetykiem jest łagodny szampon i płyn do kąpieli Pinio 2w1. Kosmetyk zawiera mleczko owsiane, która łagodzi podrażnienia i posiada właściwości nawilżające. Łagodnie pielęgnuje skórę głowy synka. Bardzo dobrze się pieni ale i pięknie pachnie mandarynkami. Produkt o dużej pojemności za małą cenę, ale tak bardzo wydajny. Za pomocą dozownika używamy odpowiednią ilość do każdej kąpieli i dzięki temu wystarcza na bardzo długo. Pewnie skorzystamy z niego nie raz jak będzie jeszcze dostępny w Biedronce.

Kolejny z tej samej serii to płyn do kąpieli Avon o świątecznym zapachu śliwki z wanilią. Kosmetyk o delikatnej konsystencji i łagodnym działaniu, nie podrażnia skóry dziecka. Płyn pięknie pachnie, a gęsta piana pozwala dziecku na świetną zabawę. Opakowanie jest z wyglądu bardzo ładne, bo w kształcie pingwinka ale strasznie się z niej korzysta ( zobaczycie sami jaka butelka jest pogięta). Pomimo niefunkcjonalnej butelce bardzo lubimy ten płyn.


Jak widzicie skromne denko, ale grudniowe wcale nie będzie lepsze.
Koniecznie dajcie znać czy znacie któreś z kosmetyków? A może wam udało się zdenkować w ostatnim czasie fajne kosmetyki?
Pozdrawiam:*

Brak komentarzy:

grudnia 14, 2018

Pielęgnacja ciała z peelingami solnymi Nature Queen

Pielęgnacja ciała z peelingami solnymi Nature Queen


Dzień dobry!

Kosmetyki różnego rodzaju do pielęgnacji ciała to już moja mania. Szafy pękają w szwach ale wraz coś nowego dokładam. Miesiąc temu marka Nature Queen dołożyła do mojej szafy trzy peelingi solne - Imbir, Bambus i Jagody Acai. Nature Queen to marka kosmetyków naturalnych,ekologicznych oraz wegańskich.Surowce wykorzystywane do produkcji kosmetyków sa pozyskiwane z ekologicznych plantacji. Kosmetyki nie posiadają w swoim składzie parabenów ani substancji  SLS.

Jesteście ciekawe czy takie naturalne peelingi solne z aromatycznymi olejkami dają efekty?

Pierwsze co przykuło moja uwagę po otworzeniu paczki to piękne opakowania peelingów. Nie mogłam się tez powstrzymać od powąchania każdego z osobna. I wiece co? Pachną nieziemsko ;) A wnętrze każdego z peelingów opisze wam osobno,bo jest o czym.

Zacznijmy od peelingu solnego IMBIR ( 24,99 zł / 250 g)



opis producenta:
  Peeling idealnie nadaje się dla każdego rodzaju skóry,szczególnie polecany dla skory zwiotczałej.
Solny peeling do ciała Imbirowy powstał z połączenia soli,ekocertyfikowanego masła Shea, oleju ze słodkich migdałów, oleju jojoba oraz drobinek cynamonu. Peeling przyjemnie rozgrzewa, poprawiając tym samym  mikrokrążenie krwi. Drobinki soli oczyszczają skórę,staje się ona wygładzona,nawilżona oraz uelastyczniona.


moja opinia:
   Ten peeling został moim ulubieńcem z bardzo wielu powodów.Idealnie nadaje się na zimowe wieczorne spa,bo rozgrzewa ciało i poprawia mikrokrążenie krwi.  Dzięki drobinkom soli złuszczamy martwy naskórek i pozostawia ją wygładzoną. Zawartość cynamonu działa ujędrniająco i antycellulitowo , a obecność olejów sprawia że skóra pozostaje nawilżona. Co jest dla mnie ważne w takich kosmetykach to nie podrażnia mojej skóry. Jego fajną zaleta jest też zapach imbirowy,który świetnie wpisuje się w zimowo - świąteczną aurę. Kiedyś zapach imbiru,cynamonu strasznie mi przeszkadzał,ale teraz uwielbiam go.


Peeling solny JAGODY ACAI  ( 24,99 zł / 250 g)




opis producenta:
 Polecany w pielęgnacji skóry zwiotczałej,pozbawionej elastyczności  a także suchej i wrażliwej.
Peeling solny jagody Acai stworzony został z myślą o głębokim oczyszczaniu skóry. Kryształki soli jodowo - bromowej połączono z drobinkami owoców, dzięki czemu w naturalny sposób usuwają one zanieczyszczenia i martwy naskórek przez co skóra staje się gładka i delikatna w dotyku. Obecny w produkcie olej makadamia opóźnia proces starzenia się skóry. Dodatkowo peeling poprawia krążenie krwi, jędrność i elastyczność skóry,a także zapobiega nadmiernej utracie wody.



moja opinia:
    Jak dla mnie jego moc ścierania nie należy do najmocniejszych,ale złuszcza martwy naskórek i wygładza nasze ciało. Dzięki zawartemu masła Shea pozostawia po sobie tłustą warstwę,która wchłania się bardzo szybko i nawilża skórę. Po jego użyciu nie ma konieczności nakładania balsamów,ale ja z przyzwyczajenia i tak nakładam cienka warstwę lekkiego balsamu. Dodatkowym plusem tego peelingu jest obecność oleju makadamia,który opóźnia proces starzenia skóry. Jego słodki zapach owoców jagody Acai świetnie sprawdza się w niedzielne leniwe wieczory,bo od razu przenosi mnie w letnie ciepłe dni.


Ostatni peeling solny Bambusowy ( 24,99 zł / 250 g)



opis producenta:
 Przeznaczony dla cery suchej i wrażliwej.
Delikatny,kojący solny peeling do ciała o świeżym bambusowym aromacie,złuszcza zewnętrzne warstwy naskórka co powoduje że jest idealnym rozpoczęciem kompleksowej  kuracji regenerującej którą możemy wykonywać w domu. drobinki soli łagodzą uczucie szorstkości, regenerują zniszczona warstwę skory a regularne stosowanie peelingu wyraźnie zwiększy elastyczność i miękkość naszej skóry.



moja opinia:
  Ten wypadł trochę gorzej,bo dla mnie jest peelingiem do dłoni a nie do ciała.
  Peeling posiada drobne drobinki co bardziej muska skórę niż ją złuszcza. Jak dla mnie peeling do ciała powinien być konkretny anie taki bez wyrazu.Ja od peelingów do ciała wymagam konkretnego złuszczenia a nie bawienia się w kilka peelingów by uzyskać efekt. Moim zdaniem do ciała się nie nadaje ale zastosowałam go do dłoni i tu już radził sobie lepiej. Dłonie po nim zostały zregenerowane i miękkie. Skóra dłoni stała się lepiej dotleniona i ujędrniona. Peeling pozostawia jak każdy tłusty film i nie potrzebuje stosować kremów do rąk.
Jego zapach jest bardzo świeży,nieco słodki co bardzo mi pasuje.


  Wiec jak widzicie naturalne też jest fajne.Czasem im krótszy skład tym lepiej. Warto się przekonać pomimo iż czasami nie wszystkie są idealne.  Dwa najbardziej skradły moje serce i sięgam po nie chętnie a jeden wystarczy mi na dość długo,bo stosuje go do dłoni. Ale ogólnie rzecz biorąc polecam wam każdy do przetestowania i wyrobienia opinii samemu.
A może wy już znacie markę? Może macie jakieś do polecenia inne naturalne kosmetyki chętnie przetestuje.
Na wasze opinie czekam w komentarzach.
Pozdrawiam.
Buziaczki;*
Brak komentarzy:

listopada 20, 2018

projekt denko / październik 2018

projekt denko / październik 2018



Dzień dobry !

Kolejne moje denko już za mną. Ciut w mniejszym wydaniu,ale myślę że w listopadzie nadrobię ;)
Obecnie mam sporo kosmetyków,które postaram się zużyć,bo niby jest już ich mało ale bardzo wydajne. i temu myślę że listopad okaże się obfity w denka. W październiku pomimo iz wykończyłam mało kosmetyków ale bardzo fajnych.
A więc zapraszam was na moje październikowe denko.


Zacznijmy od kosmetyków do pielęgnacji twarzy




W tej kategorii zdenkowałam pięć produktów. Czy wszystkie mnie zachwyciły zobaczcie sami.

W tej kategorii nie mogło zabraknąć mojego ulubieńca do zadań specjalnych ,czyli płyn micelarny 3w1 GARNIER do skóry wrażliwej. Szukałam długo skutecznego produktu do usunięcia makijażu bez potrzeby pocierania. I znalazłam. Ten jest totalnym mistrzem.Nie pozostawia na skórze twarzy tłustego filmu i nie podrażnia oka. Produkt nie wymaga spłukiwania,ale ja i tak dla świętego spokoju myje jeszcze buzię żelem.Jest bardzo wydajny i taka butelka starcza mi na dwa miesiące. Polecam!

Kolejny kosmetyk to normalizujący tonik EVREE do skóry tłustej. Ten tonik ma nam przede wszystkim hamować nadmierne wydzielanie sebum. Tonik w swoim składzie zawiera ekstrakt z kwiatu neroli,który działa antyseptycznie i oczyszczająco. Ja nie zauważyłam żadnych cech podanych przez producenta. Po naniesieniu kosmetyku na skórę twarzy długo się wchłaniał i pozostawiał uczucie lepkości a tego strasznie nie lubię w tonikach..wrr..Miałam nadzieje że naprawdę przyhamuje wydzielanie sebum,a tu na odwrót moja skóra jak oszalałam wyrzucała czym miała wyrzucić. Ja jestem mocno na NIEE !!

Jak już jestesmy przy oczyszczaniu skóry to mam jeszcze jeden kosmetyk z tej kategorii. Jest nim oczyszczający plaster w żelu AVON. Kosmetyk ma żelową konsystencję i działa na zasadzie masek peel-off. Producent zapewnia,że podczas zdejmowania plastra zostana usunięte zaskórniki. Stosowałam go regularnie,poprzedzajac zawsze peelingiem by zedrzeć martwy naskórek i ułatwić oczyszczenie skóry. Jednakże się nigdy to nie zdarzało. Nie kupie już nigdy!

Prime and fine Catrice już wam opisywałam tutaj.

Ostatni w tej kategorii jest profesjonalny utrwalacz makijażu THEATRIC jest przeznaczony dla profesjonalistów oraz bardzo wymagajacych amatorów. Amator to ja wiec po niego siegnełam bez wahania. Utrwalacz świetnie radził sobie z utrwaleniem pomadek ale całego makijażu średnio. Czy po niego sięgnę myślę że tak ale tylko do utrwalania kolorówki do ust.


W moim denku październikowym pojawiły się dwa różne peelingi 




Pierwszym z nich jest cukrowo - solny peeling VISPLANTIS. Peeling składa się z cukru,soli oraz olejów naturalnych.Cukier i sól działają złuszczająco i poprawiają ukrwienie,a oleje naturalne sa pomocne w przywracaniu odpowiedniego nawilżenia. Peeling o delikatnym zapachu. Grubo ziarnisty peeling bardzo fajnie wygładza skórę i pozostawia uczucie gładkości. Skóra fajnie po nim wchłaniała balsamy. Ja go bardzo polubiłam i myślę że jeszcze nie raz go zastosuje.

Drugi z nich to peelingujące ziarenka pumeksu  FUSS WOHL. Kremowy peeling.którego zadaniem jest delikatnie usuwać martwy naskórek,wygładzając w ten sposób skórę na stopach. Stosowałam go regularnie przez miesiąc i nawet radził sobie świetnie,ale może tylko dla tego że nie narzekam na szorstkie piety. Mój mąż który ma z tym wielki problem po stosował kilka razy ten peeling i nic nawet nie było widać że coś robił. Dla mniej problematycznych stóp ok.

Ostatnie kosmetyki jakie sie u mnie znalazły w tym miesiącu są  mojego R.

Mój mąż jak zawsze podstawowe kosmetyki wykańcza więc tu szału nie będzie tylko standardzik ;)

Pierwszy podstawowy kosmetyk mojego męża to  żel pod prysznic  NIVEA. Żel o bardzo świeżym zapachu. Produkt idealny dla moje męża bo nadaje się do mycia ciała,twarzy i włosów. Nie powoduje przesuszenia się skóry oraz nie powoduje powstawania łupieżu. Sięgał po niego już nie raz więc jest zadowolony.

Kolejny produkt to  antyperspirant w kulce FA. Kosmetyk o bardzo męskim zapachu który pozwala utrzymac swiezosś do 16h. Moj R.pracuje fizycznie i naprawdę sobie chwali trwałość. Kolejna kulka już poszła w ruch.


Więc tak przedstawia się moje denko z października. Myślę, że tym razem ilość kosmetyków was nie przytłoczyła i dotrwaliście do końca.
Znacie któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać w komentarzu.
Buziaki:*






1 komentarz:

listopada 05, 2018

Naturalna indyjska recepta na piękno Himalaya Herbals

Naturalna indyjska recepta na piękno Himalaya Herbals



Dzień dobry! 

Ostatnio jest moda na wszystko co jest naturalne i EKO. Ale nie zawsze się sprawdzają naturalne kosmetyki. Wiele już ich przerobiłam ale te od marki Himalaya Herbals  są naprawdę dobre.
Ale zacznijmy od początku.
Marka HIMALAYA powstała pięć tysięcy lat temu w Indiach i jej celem było łączenie tradycji ajurwedy z nowoczesna metodą.Indyjskie kosmetyki Himalaya,bazują na pradawnych recepturach,które oparte sa na naturalnych olejach i masłach wzbogaconych o składniki roślinne.To wyróżnia właśnie ta markę.

W ofercie marki HIMALAYA znajdziemy wiele kosmetyków do pielęgnacji ciała,twarzy,włosów oraz jamy ustnej. W kosmetykach do pielęgnacji ciała możemy znaleźć różnego rodzaju balsamy,kremy,żele/płyny/olejki do kąpieli,mydła oraz olejki do masażu. W pielęgnacji skóry twarzy mamy do wyboru kremy przeciwzmarszczkowe,nawilżające,kremy pod oczy,kosmetyki oczyszczające:toniki,żele,pianki i peelingi,maseczki wygładzające,przeciwzmarszczkowe oraz wyrównujące koloryt skóry. Marka posiada też bardzo bogaty wybór indyjskich kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Ale też posiada produkty do pielęgnacji jamy ustnej takie jak ziołowe pasty bez fluoru,pasty do zębów wrażliwych,pasty wybielające,płyny do płukana jamy ustnej oraz proszki do zębów usuwające kamień nazębny.


Ja do tej pory przetestowałam trzy produkty HIMALAYA.
Pierwszym kosmetykiem jest pianka do mycia twarzy z Neem (31,00zł /150mil).
Na pierwszy rzut oka nie wygląda na piankę,bo jest konsystencji wodnistej.Jednak po naciśnięciu dozownika wychodzi nam lekka biała pianka,która delikatnie rozprowadza się na skórze twarzy.


Preparat dobrze myje pomimo iż nie zawiera w sobie mydła. Dobrze sobie radzi z usunięciem pozostałości po makijażu. Zawarta w nim roślina Neem eliminuje trądzik i powstawanie zaskórników. Kosmetyk pozostawia skóre gładką,odświeżoną i nie powoduje podrażnienia cery. Preparat o subtelnym zapachu. Jedyne co mnie drażni to że marka jest na polskim rynku a na opakowaniu brak polskich napisów.

Kolejnym produktem jest maseczka Neem Peel-Off (13,49zł / 75ml) przeznaczona szczególnie do cery problematycznej,trądzikowej. Neem maseczka działa antybakteryjnie,reguluje wydzielanie sebum,oczyszcza zatkane pory skóry oraz zapobiega powstawaniu pryszczy. W tej recepturze znajduje się roślina neem,kurkuma i ziemia fulerska. Dzięki tym składnikom maseczka świetnie radzi sobie z niedoskonałościami. Kosmetyk przyjemnie chłodzi,koi skórę oraz pozostawia ja wygładzoną.
Maska do twarzy jest w poręcznej tubie i charakteryzuje się żelową jasnozieloną barwa i delikatnym zapachem.
Jednej rzeczy której nie lubię w maskach peel-off to ich ściągać. Zawsze płaczę.



I ostatnim bardzo fajnym kosmetykiem jest wybielająca pasta do zębów Botanique (21,99 zł / 150g),która jest przełomową ziołową formuła oparta na technologii enzymów roślinnych z papai i ananasa.Pasta skutecznie myje,oczyszcza i delikatnie usuwa przebarwienia z powierzchni zębów,czyniąc je bielsze i lśniące. Receptura zawiera wyciąg z drzewa arakowego,który chroni nasze dziąsła przed krwawieniem i stanem zapalnym.




Jestem zachwycona działaniem oraz recepturami tych kosmetyków.
A wy znacie kosmetyki HIMALAYA ?
Miłego dnia!
Buziaki:*

5 komentarzy:
Copyright © 2014 Matka z pasją , Blogger