Popularne posty

października 04, 2018

Projekt denko / WRZESIEŃ 2018

Projekt denko / WRZESIEŃ 2018



Dzień dobry!

     Przychodzę do Was dzisiaj z kolejnym projektem denka z miesiąca WRZESIEŃ. Myślałam,że będzie to mniejsze denko,ale trochę się tego nazbierało.
      Jeśli jesteście ciekawi co tym razem się znalazło w projekcie to zapraszam do dalszego czytania ;)

          Zacznijmy od denek do pielęgnacji ciała


Delikatny żel pod prysznic Le petit Marseillais. Żele tej marki nigdy mnie nie zawiodą. Każdy jaki miałam do tej pory uwielbiam. Ten jest o owocowym,świeżym zapachu granatu. Kosmetyk dobrze się pieni i łagodnie oczyszcza skórę. Po prysznicu skora staje się odświeżona i nawilżona.  Kosmetyk obłędny.

Balsam do ciała z drobinkami złota AVON. Balsam tani a fajny na letnie dni gdy chce się podkreślić opalone ciało. Ja stosowałam go na dekolt i ręce oraz czasami na nogi. Drobinki pięknie podkreślały opaleniznę i mieniły się na słońcu.Balsam też fajnie nawilża skórę. Jak dla mnie spoko produkt.

Dezodorant odświeżający FA o letnim zapachu arbuza. Ja rzadko sięgam po dezodoranty bardziej jestem zwolenniczką antyperspirantów w kulce. Ale gdy chcę otulić się pięknym zapachem przypominającym mi o wakacjach to chętnie sięgam i będę sięgała po ten produkt. W ciągu aktywnego dnia średnio radzi sobie z potliwością,ale nie pozostawia białych plam na ubraniu. Średnio z trwałością,ale nie skreślam go. Jeszcze dam mu szansę w chłodniejsze dni.

Kolejny kosmetyk od Le Petit Marseillais, czyli Pielęgnacyjny olejek do mycia. Połączenie niezwykłych składników jakimi są płatki róż i olejek z moreli to dobry zastrzyk dla skóry by wyglądać pięknie. Po zastosowaniu nasza skóra jest rozświetlona i wygląda jakby była musnieta przez promienie letniego słońca. Dla mnie jest naprawdę genialny.

Emulsja do higieny intymnej INTIMEA ma łagodna,kremową konsystencję oraz subtelny zapach. Jak dla mnie nie ma lepszej emulsji. Używam jej już od kilkunastu lat i jestem cały czas zadowolona. Potrzeba niewielką ilość by dokładnie wszystko oczyścić. Nie podrażnia a wręcz chroni przed podrażnieniami. Ja jestem wierna temu kosmetykowi jak żadnemu innemu ;)

Teraz przejdźmy do kosmetyków do pielęgnacji twarzy 


W tej kategorii denkuje najwięcej kosmetyków.
        Tym razem dwa różne toniki do twarzy. Jeden skradł mi serce a drugi ani trochę.Domyślacie się który? Nie? to Ja wam powiem. Różany tonik od EVREE to strzał w dziesiątkę. Tonik przeznaczony dla cery mieszanej,ale na mojej tłustej też się świetnie sprawdzał. Dzięki atomizera nie trzeba nakładać go wacikiem i dzięki temu produkt jest na buzi a nie na waciku. Tonik dzieki wodzie różanej wycisza zaczerwienienia i poprawia kondycję skóry. To produkt który będzie częstym gościem w projekcie denka.
Natomiast Tonik zwężający pory z ZIAJA to klapa jak żel do mycia twarzy z tej samej serii o którym pisałam tutaj. Nic więcej nie mam do dodania.

Po tonikach przyszedł czas na Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy BIELENDA.
Żel przeznaczony dla cery mieszanej i tłustej. Aktywny węgiel dzięki swoim silnym działaniom oczyszczającym naprawdę daje sobie rade z cerą wymagająca. Stosując go regularnie moja cera trochę się poprawiła.Moja buzia była oczyszczona i wyrównał się koloryt jej skóry,a nawet mniej wyskakiwało wyprysków. Produkt warty uwagi.

Nie same mycie i tonizowanie czyni nasza buzie ładną. Potrzeba czasami też  peeling do twarzy z ekstraktem z szałwii i spiruliny VIANEK. Peeling o konsystencji kremowej z małymi drobinkami. Bardzo łatwo nakłada się go na buzię,ale tu od razu zaczęły się problemy. Skóra buzi zaczęła mnie piec pomimo iż jeszcze nie zaczęłam jej masować.Więc u mnie automatycznie poszedł kosmetyk w odstawkę. Ale mój mąż stosował i u niego fajnie poradził sobie z oczyszczeniem skóry. Ja niestety się z nim nie polubiłam.


Czas na denka z kategorii dezodoranty/perfumy 



Perfumy meskie PLAYBOY. Zapach taki bardziej korzenny ale pasuje dla mojego męża. Z jego ilością lania perfum na siebie to wystarczyły mu na dwa tygodnie. Więc i tak dobrze. Na pewno jeszcze nie raz mu te perfumy zakupię;)


Co to za projekt denka bez kosmetyków do pielęgnacji włosów


W ostatnim czasie razem z mężem zdenazyfikowaliśmy dwa opakowania szamponu. On przeznaczony dla mężczyzn z Head&Shoulders dla włosów z łupieżem. Bardzo był zadowolony,bo nie przetłuszczały się szybko,ani nie sypał się łupież. Ja od czasu do czasu też sięgam po męskie szampony bo mają mocniejsze działania niż dla kobiet. Jedynie co mi przeszkadzało to silny zapach męski,ale maseczki lub olejki niwelowały ten zapach ;)

Ja zużyłam Szampon Babuszki Agafii ale to kolejny niewypał tego typu kosmetyku dla moich włosów. Szampon zamiast nadawać włosom naturalny blask,pozostawiał uczucie niedosuszenia włosów. już po pierwszym użyciu wiedziałam,że nie zagości na długo na mojej półce. Dosłownie po drugim umyciu włosów poszedł do kosza.
Ile ja sie oszukam tego szamponu,kto to wie?. Jak macie godny polecenia szampon,to dajcie znać.

W ostatnim czasie wykończyłam dwa kosmetyki do pielęgnacji stóp



Krem regenerująco - złuszczający AMADERM. Krem przeznaczony dla stóp z sucha i szorstką skórą. Stosowaliśmy go razem z mężem. Ja mam stópki jak niemowlak wiec ja u siebie zmian wielkich nie zauważyłam,ale u mojego męża...petarda. Skóra miękka i przede wszystkim wygładzona. Po regularnym stosowaniu zmniejszyło się narastanie naskórka i mniej pękała skóra piet. Polecam osobom z mocnym problemem.

Peeling i maska do stóp EFEKTIMA. Lubie takie kosmetyki,bo nawet je w podróż można zabrać i mało miejsca zajmują. Pierwszy raz spotkałam się z kremowym peelingiem do stóp. Średnio złuszczył mój naskórek,pomimo iż ja mam go mało.Efektu nie widziałam. Natomiast maska już była lepsza. Po jej zastosowaniu skóra była miękka i miła w dotyku.

Pozostały jeszcze maseczki do twarzy 



W tym miesiącu zużyłam dwie ponieważ chce wykończyć w końcu te w tubach. Mam nadzieję że w październiku jakieś już będą,bo wole te na raz.

Pierwsza to maska do twarzy z olejem z konopi DUETUS.Maseczka przeznaczona dla cery z niedoskonałościami. Oczyszcza i zmniejsza pory. Mnie lekko szczypało ale tylko na początku już jak zastygała było ok.Po zastosowaniu maseczki skóra jest wygładzona,odświeżona i zmatowiona.

Peeling maska LOREAL formuła 3drobnych cukrów wraz z olejem z pestek winogron. Wiem że moja cera nie lubi peelingów ziarnistych,ale ten petarda. Nałożyłam go na buzie,kilka minut pozostawiłam,by cera napiła się olejku. Zmywając delikatnymi okrężnymi ruchami wmasowywałam peeling. Skóra wygładzona,promienna i bez podrażnień. Fajny!

Tym sposobem doszliśmy do końca zdenkowanych przeze mnie kosmetyków. Jestem ciekawa czy znacie któryś z kosmetyków? Jak tak to dajcie znać co o nich myślicie ;)
Buziaki:*
2 komentarze:

września 27, 2018

Manicure japoński - paznokciom na ratunek

Manicure japoński - paznokciom na ratunek




Dzień dobry!

Często moje klientki pytają się jak wzmocnić swoje paznokcie po hybrydzie/żelu. Ja odpowiedź mam tylko jedną MANICURE JAPOŃSKI. A co to jest i dlaczego go polecam opisze wam poniżej.

Manicure japoński, co to jest?

Zabieg znany jest w Japonii już od 400lat,gdy japońskie arystokratki szukały metody na gładkie i błyszczące paznokcie.Jest to zabieg w całości składający się z naturalnych składników między innymi w :
- pyłek pszczeli - likwiduje problem łamliwych i kruchych paznokci,
- keratynę - podstawowy budulec paznokci,
- krzemionka z Morza Japońskiego - odżywia i ułatwia wnikanie witamin w głąb płytki paznokciowej,
- wit.A i E - wspomaga prawidłowy wzrost paznokcia.


Dla kogo przeznaczony jest zabieg?

Przeznaczony jest dla osób o łamliwych,kruchych i rozdwajających się paznokciach. Trzeba jednak pamiętać by nie był wykonywany bezpośrednio po zdjęciu przedłużanych paznokci żelem czy akrylem,a także po manicure hybrydowym,ponieważ płytka paznokcia jest zbyt cienka. Manicure japoński pozwoli przyspieszyć proces regeneracji.
Zabieg też jest przeznaczony dla Pań,które lubią paznokcie zadbane,zdrowe ale bez stosowania lakierów bezbarwnych czy też w kolorze "nude".
Manicure japoński jest odpowiedni dla Pań i Panów,ponieważ jego efekty są delikatne i naturalne.

Cztery kroki wykonania prawidłowo MANICURE JAPOŃSKIEGO ?

1.   Odsuniecie skórek i nadanie odpowiedniego kształtu paznokciom. Oczyszczenie płytki paznokciowej poprzez delikatne zmatowienie jej specjalnym pilniczkiem.Dzięki tej czynności usuwany jest nadmiar tłuszczy z płytki i zwiększa zdolność wchłaniania składników wprowadzanych w dalszych etapach zabiegu.

2.   Na tak przygotowana płytkę nakładamy pastę bogata w krzemionkę,którą należy dokładnie wetrzeć w płytkę paznokcia za pomocą uniwersalnej polerki. Pasta ma za zadanie odżywić,wzmocnić i nadać paznokciom kolor różowej perły.

3.   Kiedy mamy już dokładnie wtartą pastę w każdy paznokieć to musimy teraz je dokładnie zabezpieczyć. Do tego służy specjalny puder,który również należy precyzyjnie wcierać w paznokcie.Czynność ta pozwala zachować połysk i spotęguje jego odżywcze działanie.

4.   Na koniec paznokcie smarujemy oliwką.
 
Zabieg jest przyjemny i trwa 30-40 minut. Efekt widoczny jest po pierwszym zabiegu - paznokcie są idealnie gładkie i lśniące. Mocy efekt błyszczenia utrzymuje się przez około półtorej tygodnia.Aby kuracja przyniosła efekty trzeba manicure powtórzyć 3,4 razy co 2tygodnie.  Zbyt częste matowienie płytki może przynieść odwrotny efekt niż chcemy i nawet najbardziej odżywcza pasta im nie pomoże.


Miałyście już styczność z manicure japońskim?  Co o nim sadzicie? Dajcie znać w komentarzu.
Buziaki:*
Brak komentarzy:

września 22, 2018

Projekt Denko / SIERPIEŃ 2018

Projekt Denko / SIERPIEŃ 2018



Dzień dobry!

        Projekt denko to moje postanowienie,które ma pomagać w zużywaniu kosmetyków aż zobaczę dno. Zdecydowałam się na to ponieważ już nie mam miejsca na nowe kosmetyki ;-/
Dlatego od dzisiaj, raz w miesiącu będę przychodziła do was z moimi zużytymi kosmetykami.

      Dzisiejsze denko to spora ilość zużytych kosmetyków w sierpniu,dlatego uzbrójcie się w cierpliwość ;) 


Zacznijmy od kosmetyków do pielęgnacji ciała




W tej grupie znalazł się mój ulubieniec ostatnich czasów czyli Kremowy żel pod prysznic od Le Petit Marseillais. Jest to najbardziej kremowy żel pod prysznic jaki do tej pory testowałam. Produkt sprawia,że po kąpieli skóra pozostaje miękka,nawilżona i otulona cudownym zapachem alg morskich. Jak dla mnie petarda! Zagości w mojej łazience nie raz ;)

Drugi kosmetyk to też Żel pod prysznic od Le Petit Marseillais ale dla mężczyzn. Nawet mój mąż dołączył się do mojej akcji ;) Dla mojego męża jest to genialny produkt,ponieważ ma formułę 3w1. Nie lubi gdy kosmetyk ciężko się zmywa ze skóry,a z tym nie ma problemu. I co najważniejsze po umyciu włosów nie ma siana na głowie. Jeśli szukacie fajnie pachnącego produktu dla swojej drugiej połówki mój R. poleca.

Kolejny to Sensitive body lotion, marki Barnangen. Balsam idealnie nadawał się wieczorem po całym dniu na słońcu. Skóra piła go w mgnieniu oka. Kosmetyk ma subtelny zapach, a poza tym świetnie nawilża skórę i doskonale ją odżywia. Do tego wszystkiego jeszcze dochodzi bardzo funkcjonalne opakowanie z pompką,które umożliwia wygodne nabieranie kosmetyku. Będę do niego wracała chętnie w letnie dni.

Dezodorant "Kwiat Pomarańczy" od Le Petit Marseillais bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przyznam się że zawsze unikałam tego typu produktów,bo nie wierzyłam w ich działanie. A ten trzyma się do 12h spokojnie i nie zostawia białych plam na ubraniu. Zapach jaki ma powala;) Godny uwagi!

Następne dwa produkty sa od AVON-u i oba są totalną klapą.
Pierwszy to Rozswietlajacy olejek opalajacy w sprayu.Produkt ma nadawać skórze złocisty odcień a pozostawiał tylko tłustą,lepką powłokę. Więc dla mnie totalna klapa i nie testowałam dalej.
Drugi produkt to Pachnąca mgiełka do ciała o ładnym zapachu ale bardzo nietrwałym. Po godzinie czasu nie było jej czuć. Wystarczyła tylko na dwa upalne tygodnie. Latem lubię mgiełki bo nie sa ciężkie,ale trwałość powinna być taka sama jak perfum.



Były kosmetyki do ciała,to teraz będą kosmetyki do twarzy




Kosmetyki do twarzy zdominowały sierpniowe denko. Co takiego udało mi sie wykończyć zobaczcie sami.

Lipowy plyn micelarny SYLVECO
 Płyn micelarny z ekstraktem z lipy ma delikatny zapach lipy,ale nie drażniący nosa. Ja jestem przyzwyczajona do swojego ulubionego jedynego płynu micelarnego z GARNIER  ale ten mnie zachwycił. Świetnie sobie radzi z tuszem do rzęs i nie podrażnia wcale oczu,bo tego najbardziej się bałam. Przy dłuższym jego stosowaniu stwierdzam,że fajnie wpływa na rzęsy ponieważ stały sie miękkie i super wyglądają po wytuszowaniu. Polecam wam z całego serca.

Hibiskusowy tonik do twarzy SYLVECO
  Bardzo delikatny tonik do twarzy z ekstraktem hibiskusa i aloesu.Świetnie tonizuje skórę i łagodzi podrażnienia. Pierwszy raz miałam styczność z tego typu tonikiem,który ma formę żelową. Nakładałam go na skórę za pomocą płatka kosmetycznego,ale spokojnie można go nakładać palcami. I o wiele mniej produktu się marnuje. Zalecany jest osobom z suchą skórą,ale do tłustej jak moja też świetnie się sprawdza. Jestem zakochana w nim tak samo jak w płynie micelarnym tej firmy.

Emulsja silnie nawilżająca BANDI
  Emulsja silnie nawilżająca nadająca się do każdego typu cery,która potrzebuje ratunku dla przesuszonych miejsc na skórze. Produkt u mnie się nie sprawdził,ale u mojego męża jak najbardziej. Stosował rano i wieczorem na buzię w strefie T i po tygodniu była poprawa. Więc dla osób które maja widoczne problemu sprawdza się w 100%. U mnie nie zawita w kosmetyczce.

Żel normalizujący ZIAJA
  Żel przeznaczony dla skóry normalnej,tłustej i mieszanej. Zainteresował mnie skład żelu,który ma za zadanie głęboko oczyszczać skórę i dzięki zawartości ekstraktu z liści Manuki działać antybakteryjnie oraz ściągająco. Ale niestety totalna klapa. Moja skóra była czerwona,podrażniona. A kosmetyk bardzo mało wydajny.

Aqualia Thermal na dzien VICHY
  Krem na dzień zapewniający skórze odnowę biologiczną.Wspiera codzienną pielęgnację,nadaje skórze miękkość i jedwabista gładkość.Produkt na medal. Kocham go i mam kolejne opakowanie.

Pomadka ochronna MultiVitamin AA
  Kocham pomadki ochronne.Pochłaniam je jak odkurzacz. Nie lubię jak moje usta są szorstkie i spierzchnięte temu nagminnie używam pomadek ochronnych. Tą kupiłam  na promocji w Rossmanie i... klapa. Pomadka tak miękka,że wyginała się na wszystkie strony i to sprawiło,że zniechęciła mnie do siebie.Zostawiała na ustach grudki. Oj nie nie....


I jeszcze jeden produkt bardziej makijażowy ale petarda i nie mogłam go opuścić. Prime and Fine CATRICE jest to spray matujący i utrwalający makijaż. Nie jestem makijażystką więc w tych kosmetykach jestem słaba,ale te znam od podszewki i nie zamienię go na inny. Utrwala mój codzienny makijaż na tyle,że w pracy wyglądam super. Nic sie po nim nie waży i nie ściąga. Idealnie matuje moja tłustą cerę.Za co jestem jego miłośniczką. Petarda!!


Kolejne opakowania są po paście do zębów


Nie mam jednej konkretnej firmy po którą sięgam w tym przypadku.  Więc za każdym denkiem pewnie będzie inna firma,a może będziecie świadkami jak znajdę swojego ulubieńca.
Temu o tych pastach przeczytacie u ich producentów:
Blendamed
Colodent
Bobini

Może wy macie jakieś godne polecenia? To piszcie w komentarzu.


Pozostajemy dalej przy twarzy,a mianowicie w temacie maseczek 



Maseczki chyba każda kobieta robi sobie od czasu do czasu. Ja zakochana jestem w maseczkach w płachcie,ale sięgam też po tradycyjne kremowe. I tu też jest różnie.

Maska czarna With Activated CHarcoal dostałam od koleżanki ze Szkocji,powiem wam bardzo fajna maska,bombelkowa. Podobną można u nas dostać z Bielendy.

Maska oczyszczajaca na tkaninie z Selfie Project nie dla mnie buzia tak mnie piekła podczas jej trzymania,że musiałam jak koić kremami.Dramat..

Maska węglowa EVELINE fajna,fajna. Buzia gładka.Przebarwienia przygaszone. Pory zwężone. Jestem na TAK.

Kolejne trzy maseczki są z Biedronki. Maski do włosów rzadko używam ale chciałam spróbować i się nie udało bym je pokochała. Jak je ciężko spłukać z włosów,o matko... Koszmar. A jak by tego było mało,to włosy po nich wyglądały jak bym ich nie myła z tydzień. Masakra..


Dwa ostatnie opakowania po kosmetykach,to produkty VIANEK



Sporo osób uwielbia tą markę za naturalne składniki. Postanowiłam też kilka rzeczy przetestować.
Mój wybór padł na Normalizujący szampon do włosów. Szukam najlepszego szamponu który poradzi sobie z dokładnym oczyszczeniem mojej sporej ilości włosów. Poczytałam trochę o nim i o jego składzie to pomyślałam"bingo". Ale było odwrotnie.Szampon pozostawiał na moich włosów uczucie mąki ziemniaczanej posypanej na głowę. By zmyć tą ala"mąkę" z mojej głowy musiałam 3razy je dokładnie spłukiwać. Tragedia... Nie dokończyłam nawet tego szamponu.

Drugi mój wybór to Regenerujący peeling do rak. Dla mnie takich kosmetyków nigdy dość. Dłonie to moja wizytówka w pracy,więc mam bzika na punkcie kosmetyków do tego przeznaczonych. Peeling drobniutki w żelowej postaci,który złuszcza martwy naskórek i wygładza skórę. Peeling bogaty w oleje, wosk pszczeli, masło avocado i wit.E doskonale nawilża i odżywia skórę. Tu naprawdę jest fajnie,ale...Jest jedno ale. Pozostawia mi akurat przeszkadzający film na skórze,który znika po szybki nałożeniu kremu do rąk. Ten produkt akurat może być,ale czy go kupie jeszcze raz nie wiem..


I to by było na tyle. Wiem sporo tego,ale teraz z czystym kontem mogę zacząć nowy miesiąc. ;)
Jestem ciekawa czy mieliście styczność z którymiś kosmetykami,jak tak to dajcie znać czy wma się sprawdziły;)
Buziaki:*
Brak komentarzy:

września 05, 2018

beGlossy - Flamingo Beach

beGlossy - Flamingo Beach



Dzień dobry! 

Wakacje dobiegły końca, ale ekipa beGlossy za pomocą nowego pudełka zadbała o to byśmy pozostali w urlopowych klimatach. Pudełko nowej edycji beGlossy zachwyca swoją szatą. Nie jest gładkie jak większość pudełek. Pudełko jest różowe w piękne flamingi,które są hitem tego lata na wszystkim. Jesteście ciekawi co znalazło się w środku? Tak,to pokaże wam poniżej co znalazło się w sierpniowym Flamingo Beach.




        Pierwszym kosmetykiem pełnowymiarowym jest Suchy szampon fresh revive NIVEA (17,99 zł / 200ml ). Ja u siebie znalazłam wersję dla blondynek,ale dostępne są również wersje dla szatynek i brunetek. Producent zapewnia nas,że szampon delikatnie oczyszcza włosy nie podrażniając przy tym skóry głowy,odświeża włosy aż do 24h oraz ma za zadanie ożywiać odcień włosów nie pozostawiając na nich resztek produktu. Osobiście rzadko używam tego typu kosmetyków,raczej w awaryjnych sytuacjach. Czytałam na jego temat różne opinie,ale przetestuje go i dam wam znać jak się u mnie sprawdził.

        Kolejny pełnowymiarowy kosmetyk jest  koncentrat odzywczy na dzien marki AUBE (189zł / 15ml).Kosmetyk ze stężonym kompleksem ProCollagen+ zalecana do stosowania jako kuracja stymulująca dla cery suchej lub wymagającej wzmocnienia w nawilżeniu. Skoncentrowana formuła preparatu zawiera kompozycję składników aktywnych,które działają czynnie na spadający z metabolizm komórek cery oraz pobudzają ich cykl odnowy. Już kiedyś miałam kosmetyk pielęgnacyjny tej marki i bardzo byłam zadowolona,mam nadzieję że z tego też. Pomimo iż mam cerę tłustą z problemami to po wakacjach przyda się mojej cerze trochę nawilżenia i przywrócenia jej blasku.

      W pudełku znalazł się też krem do rak ELEMENT (14,99zł / 100ml) również w pełnym wymiarze. Ja pochłaniam kremy do rak jak czekoladę więc bardzo się cieszę z tego produktu. Krem ma nawilżać, poprawiać jędrność i sprężystość skóry naszych dłoni.W skład kosmetyku wchodzi filtrat ze śluzu ślimaka, który wspomaga produkcje kolagenu i pomaga działać przeciwzmarszczkowo.Dodatkowo tworzy lekki film ochronny na skórze oraz wzmacnia łamliwe paznokcie. Jestem ciekawa czy obietnice producenta naprawdę zostaną spełnione. Tego produktu jestem najbardziej ciekawa. Przetestuje i penie dam wam więcej o nim znać za jakiś czas.

    Ostatnim pełnowymiarowym produktem jest pomadka melon kiss tinted lip balm MIYO ( 14,99zł / 4,1g). Jest to koloryzujący balsam do ust o słodkim zapachu melona. Pomadka jest intensywnego różowego koloru,ale gdy malujemy nią usta to pozostaje delikatny kolorek. Zawiera olejek ze słodkich migdałów,olejek kokosowy i witaminę E,które mają na celu nawilżać nasze usta i je pielęgnować. Pomadek ochronnych używam codziennie więc na pewno się nie zmarnuje ;)



       W pudełku znalazłam próbkę kremu URIAGE SPF 50+ dla skóry wrażliwej ( 62zł/50ml).
Kompleks filtrów przeciwsłonecznych nowej generacji zapewnia naszej skórze bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UV. Krem jest dodatkowo wzbogacony w kompleks Aquasponinges i Wodę Termalną URIAGE intensywnie chroni skórę przed przesuszeniem. Szkoda,że próbka jest taka mała,bo wątpię żeby wystarczyła na cały jeden raz użycia. Ale czego chcemy od próbki...


Cały zestaw sierpniowego boxa jest interesujący i przypadłby nie jednej osobie. Dla mnie jednak takim nr. 1 w tym miesiącu jest krem ze śluzem ślimaka! ;)
A wam co najbardziej się spodobało? Dajcie znać w komentarzach,bo bardzo jestem ciekawa waszego zdania.
Buziaki:*
Brak komentarzy:

sierpnia 28, 2018

Letnia Sesja Rodzinna

Letnia Sesja Rodzinna


Dzień dobry!

 Kochani jak wiecie ja uwielbiam robić sobie zdjęcia,chociaż gdy byłam młodsza nie przepadałam za robieniem sobie zdjęć. Ale jak widać trzeba do tego dojrzeć i przede wszystkim pokochać siebie. Jak ja lubię zdjęcia mój mąż średnio. A żeby Ignasia złapać na zdjęciach to trzeba mieć aparat dla relacji sportowych. Hehe ;)
Moja koleżanka która zaczyna przygodę z fotografowaniem tworzy swoje portfolio i zaproponowała nam sesję rodzinna w naszym pięknym Ogrodzie Botanicznym UMCS. Wiec oczywiście ja się zgodziłam. Moich chłopaków postawiłam przed faktem dokonanym i nie mieli wyjścia ;)
Ignaś musiała standardowo się wybiegać za nim naprawdę zaczął pozować,ale dzięki genialnemu oku Magdy zdjęcia wyszły genialnie. Sami zobaczcie.


                                Tato pobaw się ze mną w berka ;)


                        Tu mamy trochę spokojniejsze pozowanie do zdjęć ;)


         Były też naprawdę momenty gdzie Ignasia coś zainteresowało i potrafił pozować ;)



              Po wybieganiu się przyszedł moment,tato weź mnie na barana.


I powiem wam,że bardzo mnie zaskoczył mój maż bo  sam sie domagał zdjęć by Magda robiła mu i Ignasiowi. A tym razem to ja stałam w cieniu ich fleszy ;) No żeby nie było ze mną też ma zdjęcia ;P


Sesja naprawdę udana. Jak już mój mąż był zadowolony to na prawdę Magna zrobiła kawał dobrej roboty!
Jeżeli chcecie uwiecznić ważne chwile w waszym życiu i mieć pamiątkę na lata polecamy wam Magdalena Starobrat. Sympatyczna dziewczyna z fajnymi pomysłami. Tylko teraz Madzia jest ograniczona czasowo,bo spodziewa się dzidziusia ale na pewno się dogadacie ;)

Podobają się wam zdjęcia?
Pozdrawiam ;*






Brak komentarzy:

sierpnia 14, 2018

Weekend w górach z pięciolatkiem.Czy warto?

Weekend w górach z pięciolatkiem.Czy warto?




Dzień dobry!

     Za nami aktywny weekend w górach. Razem z moim R kochamy góry i chcemy zaszczepić tą miłość w naszym synu. Temu polskie Tatry wybraliśmy na nasz krótki, bo weekendowym urlopie. Ignaś był już drugi raz w górach. Pierwszy raz byliśmy jak miał 3latka to był listopad i leżał już śnieg ale nad Morskie Oko daliśmy radę dotrzeć. A w ten weekend był drugi raz i podczas pobytu jeden dzień poświęciliśmy na trasę do Doliny Pięciu Stawów.
     Jak myślicie dał radę?
     Ale zanim do tego dojdziemy opiszę wam nasz nocleg, pobyt na termach w Bukovina oraz najważniejsze wyprawę na Dolinę Pięciu Stawów.

1 dzień 

   Z piątku na sobotę wyruszyliśmy w nasze polskie góry by uniknąć korków ale też by Ignaś większość trasy przespał. Jak są tu rodzice wiedza pewnie o czym mówię, Po trasie deszcz nas nie opuszczał i wiedzieliśmy,że musimy nasz cały plan na dwudniowy weekend trochę pozmieniać, Czyli zamiast w sobotę iść na szlak to poszliśmy w niedzielę,a zamiast moczyć tyłki na termach w niedzielę to moczyliśmy w sobotę.
Do Bukowiny Tatrzańskiej gdzie wybraliśmy się na termy Bukovina byliśmy o 11 (całe szczęści,bo jak wychodziliśmy o 14.30 to była kolejka 50osób). Obiekt posiada baseny wewnętrzne jak i zewnętrzne, strefę saun i SPA, trzy zjeżdżalnie oraz gastronomie. My korzystaliśmy ze strefy basenowej,bo Ignaś uwielbia takie wojaże. Ceny biletów są naprawę,a mianowicie za 3,5 h dla dorosłych 69 zł,ulgowy 40  zł. Dla rodzin z dziećmi są atrakcyjniejsze oferty,bo 2+1 na 4 h to koszt 169 zł.

Po moczeniu tyłka w basenach pojechaliśmy na kwaterę,która mieliśmy na Gubałówce "u Wilków". Korzystaliśmy z usług noclegowych u Pani Moniki po raz drugi i z całego serca wam polecam. Dom na zewnątrz wygląda normalnie ale za to środek oddaje klimat góralski. Każdy pokój jest wyposażony w łazienkę, szafkę na ubranie,stolik z dwoma taboretami oraz łóżko. Do dyspozycji gości jest wspólna kuchnia wyposażona we wszystkie potrzebne rzeczy oraz ogólna jadalnia z telewizorem,kominkiem oraz zabawkami dla dzieci. Właściciele mili,pomocni,zawsze doradzą jak trzeba.



Na kolację wybraliśmy się do restauracji "Po Widoki" z widokiem na góry.


A swój dzień skończyliśmy koncertem z cyklu Hej Fest i na scenie wystąpili O.S.T.R oraz Chylińska.

2 dzień


    Dzień zapowiadał się piękny. Zero chmur. Świeciło piękne słońce. Po prostu idealna pogoda na wyprawę do Doliny Pięciu Stawów.
   Kto był w górach i był na szlaku do Doliny ten wie, że jest to do zrobienia nawet z dzieckiem.Dla mnie wyprawa do DPS była kolejną rzeczą którą chciałam zdobyć i odhaczyć na swojej liście wypadów w Tatry. I na pewno zaliczam ją do NAJLEPSZYCH wypraw. Martwiłam się o to czy nasz pięciolatek da radę.
Początek jest prosty bo od parkingu w Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza  idzie się asfaltem. To dla Ignasia był pikuś.


Za wodogrzmotami skręciliśmy w prawo to tam Rafał go musiał trochę pod górę nieść,bo idzie się po dużych kamieniach,



Droga początkowa prowadzi przez las,a to dobrze bo w taki upał jaki my mieliśmy jest schronieniem od mocnego słońca.



Na tym odcinku trasy mija się potok Roztoka,którego szumy słychać przez większość trasy.


Dochodząc do Polany Nowa Roztoka zaczynają się fajne widoki cieszące oko.



Całą trasę idzie się pod górę. Nasz mały siłacz przez półtorej godziny sam maszerował swoimi nogami. Gdy doszliśmy do rozwidlenia szlaków i wchodziliśmy na czarny szlak to mój mąż niósł go na barana,bo inaczej nie doszlibyśmy do celu. Przez 40min trzeba się dosłownie wdrapywać pod górę. Mega szacunek dla mojego męża. Ale daliśmy radę. Cała trasa zajęła nam 3h. Z powrotem wiadomo schodziło się szybciej.




Po zdobyciu Doliny zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do domu.
Jeśli zastanawiacie się czy wasze dzieci dadzą radę,albo czy wy to mówię wam DACIE RADE!
Polecam każdemu.
Może ktoś z was był? Dajcie znać w komentarzu ;)

Brak komentarzy:

sierpnia 05, 2018

Warsztaty Le Petit Marseillais

    Warsztaty Le Petit Marseillais
       



Dzień dobry!

     Dziś przychodzę do was po miesięcznej przerwie z relacją z warsztatów Le Petit Marseillais.
     Jak już mieliście okazję zauważyć od jakiegoś czasu mam przyjemność być ambasadorką marki Le Petit Marseillais. Firma organizowała w czerwcu konkurs dla 100  Złotych Ambasadorek,które podczas wszystkich kampanii wykonywały rzetelnie wszystkie zadania. I ja się znalazłam w tej setce ;) Konkurs polegał na tym by pokazać co dla nas znaczy być Złota Ambasadorką LPM w kreatywnym filmiku lub na pomysłowym zdjęciu,który było trzeba udostępnić na instagramie. Ja wybrałam zdjęcie ponieważ do filmików jeszcze nie dojrzałam. Wygraną były warsztaty na polskiej Prowansji. Wiedziałam,że dziewczyny będą walczyły i na pewno zdjęcia będą bardziej kreatywny niż moje,ale czekałam. Przyszedł początek lipca i zadzwonił telefon. Poinformowano mnie,że wygrałam i warsztaty odbędą się na Mazurach w nietypowym terminie,bo w czwartek i piątek.Ucieszyłam się i dzięki szybkiej mojej organizacji udało się bym mogła pojechać.
Szczerze dawno jeździłam pociągiem i mnie przerażała podróż do Olsztyna z przesiadką w Warszawie. Dzień przed wyjazdem dowiedziałam się ,że tym samym pociągiem jadą jeszcze dwie dziewczyny z Lublina więc mi ulżyło. Ale to nic nie dało. Jak te trzy sierotki przegapiłyśmy pociąg do Olsztyna i zamiast na 20 byłyśmy na 22,30;) Ale co to za podróż bez przygód.

    Nocleg miałyśmy w Nowym Kawkowo w Moniówce.Moniówka jest otoczona dużym zielonym ogrodem, stawem i ruinami. To pięknem miejsce człowiek może wypocząć na hamaku,leżaku przy stawie. To takie miejsce gdzie można uciec od swojej codzienności i oddać się naturze.



  Pierwszy dzień zaczeliśmy od pysznego śniadania zrobionego przez właścicieli pensjonatu. Wszystko co znajdowało sie na stole było z przydomowego ogródka lub od sąsiadów;)



Po śniadaniu udałyśmy sie na Pole Lawendowe gdzie zapach lawendy unosił się w powietrzu. Tam zostalyśmy przywitane przez organizatorów i pokrótce przedstawiono nam harmonogram warsztatów.



Każda z nas dostała koszulkę z logo firmy.


Na poczucie klimatu dostałyśmy do skosztowania ciasteczek z lawendą oraz lemoniadę lawendową;)
Po drobnym poczęstunku zabrano nas w tajemniczy ogród skrywający sekrety zapomnianych ziół które nas otaczają,np. babka lancetowata czy mydlnica.
Następnie miałyśmy okazję poznać właściwości olejków,które są jednym ze składników kosmetyków LPM. Zobaczyłyśmy też jak powstaje taki olejek np.lawendowy oraz proces powstawania wody lawendowej.
Dzięki zebranej wiedzy mogłyśmy przystąpić do zrobienia własnoręcznych kremów. Bardzo fajna przygoda,ale i roboty przy tym jest. Wiadomo mało kto robi sam teraz kremy,teraz wszystko robi za nas maszyna. Ale kto wie czy kiedyś nie przyjdzie nam zacząć korzystać z tego co daje nam natura i robić kremy jakie nam sie chce;) Zrobiłyśmy trzy kremy z różnymi olejkami. Ja mam z olejkiem różanym,waniliowym i lawendowym.



Po ciężkiej pracy jakim jest robienie kremów przyszedł czas na obiad. Tu nikt nie je mięsa więc obiad był wegetariański ale bardzo smaczny i sycący.
Po obiedzie organizatorki przygotowały dla nas warsztaty zapachowe. Zostałyśmy podzielone na trzy grupy i dostałyśmy fiolki z aromatem oraz żelem. Każda grupa miała stanowisko zapełnione materiałem,flamastrami,gazetami oraz dużym brystolem na którym miałyśmy pokazać co za zapach znajduje się w fiolkach. Mojej grupie trafił się zapach męski. Oj ciężkie to było,ale zapach znałyśmy. Udało nam się odgadnąć tylko jeden składnik.Nie zdradzę wam teraz co to za zapachy bo to tajemnica;)
Po intensywnym dniu przyszedł relaks przy płomieniach ogniska.

Drugi i ostatni dzień warsztatów rozpoczęłyśmy też pysznym śniadaniem.



Po śniadaniu znowu udałyśmy się na pole lawendowe,gdzie miałyśmy okazję zobaczyć jak jest ścinana lawenda, z której robiłyśmy wianki. Tyle ile dziewczyn tyle pomysłów na wianki,ale jeden pomysł miała każda: zrobić zdjęcie kosmetyków w towarzystwie swojego wianka.


Po robieniu wianków przyszedł najciekawszy moment tego dnia czyli spotkanie z pierwsza polska modową blogerką Karoliną Gliniecką Charlize Mystery,która opowiedziała nam swoją przygodę z blogowaniem. Każdej z nas dała rady jak dobrze dobierać firmy z którymi chcemy współpracować. Czas zleciał nam bardzo szybko i na luźnych pogawędkach.



Kolejny dzień i kolejny obiad wegetariański,był wyśmienity. Miałam okazję spróbować zupę grochową z dyni oraz przepysznych sałatek połączonych z kaszą.
Po obiedzie przyszedł czas dla reportera. Nagrywałyśmy filmiki oraz robiłyśmy zdjęcia z naszym ulubionym kosmetykiem.


No i przyszedł czas na powrót do domu. Nie sądziłam że w tak krótkim czasie można się przywiązać do tak fajnych dziewczyn jakie miałam okazje poznać. Na pożegnanie dostałyśmy paczkę pełną kosmetyków,ale żeby tego było mało...dostałyśmy też walizkę z logiem Ambasadorki LPM ;)
Każda z nas była w ogromnym szoku. Przyjechałyśmy z jedną walizką wróciłyśmy z dwoma ;)



Uwielbiam tą firmę jeszcze bardziej i wiem,że w kolejnych kampaniach warto dawać z siebie nie 100% a 300% !
A wy znacie markę?







2 komentarze:
Copyright © 2014 Matka z pasją , Blogger