Popularne posty

listopada 20, 2018

projekt denko / październik 2018

projekt denko / październik 2018



Dzień dobry !

Kolejne moje denko już za mną. Ciut w mniejszym wydaniu,ale myślę że w listopadzie nadrobię ;)
Obecnie mam sporo kosmetyków,które postaram się zużyć,bo niby jest już ich mało ale bardzo wydajne. i temu myślę że listopad okaże się obfity w denka. W październiku pomimo iz wykończyłam mało kosmetyków ale bardzo fajnych.
A więc zapraszam was na moje październikowe denko.


Zacznijmy od kosmetyków do pielęgnacji twarzy




W tej kategorii zdenkowałam pięć produktów. Czy wszystkie mnie zachwyciły zobaczcie sami.

W tej kategorii nie mogło zabraknąć mojego ulubieńca do zadań specjalnych ,czyli płyn micelarny 3w1 GARNIER do skóry wrażliwej. Szukałam długo skutecznego produktu do usunięcia makijażu bez potrzeby pocierania. I znalazłam. Ten jest totalnym mistrzem.Nie pozostawia na skórze twarzy tłustego filmu i nie podrażnia oka. Produkt nie wymaga spłukiwania,ale ja i tak dla świętego spokoju myje jeszcze buzię żelem.Jest bardzo wydajny i taka butelka starcza mi na dwa miesiące. Polecam!

Kolejny kosmetyk to normalizujący tonik EVREE do skóry tłustej. Ten tonik ma nam przede wszystkim hamować nadmierne wydzielanie sebum. Tonik w swoim składzie zawiera ekstrakt z kwiatu neroli,który działa antyseptycznie i oczyszczająco. Ja nie zauważyłam żadnych cech podanych przez producenta. Po naniesieniu kosmetyku na skórę twarzy długo się wchłaniał i pozostawiał uczucie lepkości a tego strasznie nie lubię w tonikach..wrr..Miałam nadzieje że naprawdę przyhamuje wydzielanie sebum,a tu na odwrót moja skóra jak oszalałam wyrzucała czym miała wyrzucić. Ja jestem mocno na NIEE !!

Jak już jestesmy przy oczyszczaniu skóry to mam jeszcze jeden kosmetyk z tej kategorii. Jest nim oczyszczający plaster w żelu AVON. Kosmetyk ma żelową konsystencję i działa na zasadzie masek peel-off. Producent zapewnia,że podczas zdejmowania plastra zostana usunięte zaskórniki. Stosowałam go regularnie,poprzedzajac zawsze peelingiem by zedrzeć martwy naskórek i ułatwić oczyszczenie skóry. Jednakże się nigdy to nie zdarzało. Nie kupie już nigdy!

Prime and fine Catrice już wam opisywałam tutaj.

Ostatni w tej kategorii jest profesjonalny utrwalacz makijażu THEATRIC jest przeznaczony dla profesjonalistów oraz bardzo wymagajacych amatorów. Amator to ja wiec po niego siegnełam bez wahania. Utrwalacz świetnie radził sobie z utrwaleniem pomadek ale całego makijażu średnio. Czy po niego sięgnę myślę że tak ale tylko do utrwalania kolorówki do ust.


W moim denku październikowym pojawiły się dwa różne peelingi 




Pierwszym z nich jest cukrowo - solny peeling VISPLANTIS. Peeling składa się z cukru,soli oraz olejów naturalnych.Cukier i sól działają złuszczająco i poprawiają ukrwienie,a oleje naturalne sa pomocne w przywracaniu odpowiedniego nawilżenia. Peeling o delikatnym zapachu. Grubo ziarnisty peeling bardzo fajnie wygładza skórę i pozostawia uczucie gładkości. Skóra fajnie po nim wchłaniała balsamy. Ja go bardzo polubiłam i myślę że jeszcze nie raz go zastosuje.

Drugi z nich to peelingujące ziarenka pumeksu  FUSS WOHL. Kremowy peeling.którego zadaniem jest delikatnie usuwać martwy naskórek,wygładzając w ten sposób skórę na stopach. Stosowałam go regularnie przez miesiąc i nawet radził sobie świetnie,ale może tylko dla tego że nie narzekam na szorstkie piety. Mój mąż który ma z tym wielki problem po stosował kilka razy ten peeling i nic nawet nie było widać że coś robił. Dla mniej problematycznych stóp ok.

Ostatnie kosmetyki jakie sie u mnie znalazły w tym miesiącu są  mojego R.

Mój mąż jak zawsze podstawowe kosmetyki wykańcza więc tu szału nie będzie tylko standardzik ;)

Pierwszy podstawowy kosmetyk mojego męża to  żel pod prysznic  NIVEA. Żel o bardzo świeżym zapachu. Produkt idealny dla moje męża bo nadaje się do mycia ciała,twarzy i włosów. Nie powoduje przesuszenia się skóry oraz nie powoduje powstawania łupieżu. Sięgał po niego już nie raz więc jest zadowolony.

Kolejny produkt to  antyperspirant w kulce FA. Kosmetyk o bardzo męskim zapachu który pozwala utrzymac swiezosś do 16h. Moj R.pracuje fizycznie i naprawdę sobie chwali trwałość. Kolejna kulka już poszła w ruch.


Więc tak przedstawia się moje denko z października. Myślę, że tym razem ilość kosmetyków was nie przytłoczyła i dotrwaliście do końca.
Znacie któreś z tych produktów? Koniecznie dajcie znać w komentarzu.
Buziaki:*






1 komentarz:

listopada 05, 2018

Naturalna indyjska recepta na piękno Himalaya Herbals

Naturalna indyjska recepta na piękno Himalaya Herbals



Dzień dobry! 

Ostatnio jest moda na wszystko co jest naturalne i EKO. Ale nie zawsze się sprawdzają naturalne kosmetyki. Wiele już ich przerobiłam ale te od marki Himalaya Herbals  są naprawdę dobre.
Ale zacznijmy od początku.
Marka HIMALAYA powstała pięć tysięcy lat temu w Indiach i jej celem było łączenie tradycji ajurwedy z nowoczesna metodą.Indyjskie kosmetyki Himalaya,bazują na pradawnych recepturach,które oparte sa na naturalnych olejach i masłach wzbogaconych o składniki roślinne.To wyróżnia właśnie ta markę.

W ofercie marki HIMALAYA znajdziemy wiele kosmetyków do pielęgnacji ciała,twarzy,włosów oraz jamy ustnej. W kosmetykach do pielęgnacji ciała możemy znaleźć różnego rodzaju balsamy,kremy,żele/płyny/olejki do kąpieli,mydła oraz olejki do masażu. W pielęgnacji skóry twarzy mamy do wyboru kremy przeciwzmarszczkowe,nawilżające,kremy pod oczy,kosmetyki oczyszczające:toniki,żele,pianki i peelingi,maseczki wygładzające,przeciwzmarszczkowe oraz wyrównujące koloryt skóry. Marka posiada też bardzo bogaty wybór indyjskich kosmetyków do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Ale też posiada produkty do pielęgnacji jamy ustnej takie jak ziołowe pasty bez fluoru,pasty do zębów wrażliwych,pasty wybielające,płyny do płukana jamy ustnej oraz proszki do zębów usuwające kamień nazębny.


Ja do tej pory przetestowałam trzy produkty HIMALAYA.
Pierwszym kosmetykiem jest pianka do mycia twarzy z Neem (31,00zł /150mil).
Na pierwszy rzut oka nie wygląda na piankę,bo jest konsystencji wodnistej.Jednak po naciśnięciu dozownika wychodzi nam lekka biała pianka,która delikatnie rozprowadza się na skórze twarzy.


Preparat dobrze myje pomimo iż nie zawiera w sobie mydła. Dobrze sobie radzi z usunięciem pozostałości po makijażu. Zawarta w nim roślina Neem eliminuje trądzik i powstawanie zaskórników. Kosmetyk pozostawia skóre gładką,odświeżoną i nie powoduje podrażnienia cery. Preparat o subtelnym zapachu. Jedyne co mnie drażni to że marka jest na polskim rynku a na opakowaniu brak polskich napisów.

Kolejnym produktem jest maseczka Neem Peel-Off (13,49zł / 75ml) przeznaczona szczególnie do cery problematycznej,trądzikowej. Neem maseczka działa antybakteryjnie,reguluje wydzielanie sebum,oczyszcza zatkane pory skóry oraz zapobiega powstawaniu pryszczy. W tej recepturze znajduje się roślina neem,kurkuma i ziemia fulerska. Dzięki tym składnikom maseczka świetnie radzi sobie z niedoskonałościami. Kosmetyk przyjemnie chłodzi,koi skórę oraz pozostawia ja wygładzoną.
Maska do twarzy jest w poręcznej tubie i charakteryzuje się żelową jasnozieloną barwa i delikatnym zapachem.
Jednej rzeczy której nie lubię w maskach peel-off to ich ściągać. Zawsze płaczę.



I ostatnim bardzo fajnym kosmetykiem jest wybielająca pasta do zębów Botanique (21,99 zł / 150g),która jest przełomową ziołową formuła oparta na technologii enzymów roślinnych z papai i ananasa.Pasta skutecznie myje,oczyszcza i delikatnie usuwa przebarwienia z powierzchni zębów,czyniąc je bielsze i lśniące. Receptura zawiera wyciąg z drzewa arakowego,który chroni nasze dziąsła przed krwawieniem i stanem zapalnym.




Jestem zachwycona działaniem oraz recepturami tych kosmetyków.
A wy znacie kosmetyki HIMALAYA ?
Miłego dnia!
Buziaki:*

5 komentarzy:

października 24, 2018

beglossy - Beauty Rituals

beglossy - Beauty Rituals





Dzień dobry! 

Październikowy box na szczęście do mnie dotarł,a wrześniowy gdzieś się zawieruszył. Ale cieszmy się tym co jest. W tym miesiącu pudełko beGlossy nosi nazwę BEAUTY RITUALS. Ma nam pomóc przypomnieć o perfekcyjnym rytuale pielęgnacyjnym. W pudełku znalazło się pięć produktów pełnowymiarowych i dwie próbki,które maja zadbać o piękno naszej skóry.



Moja uwagę przykuły trzy kosmetyki o dość dużej pojemności. Pierwszym kosmetykiem jest delikatny puder myjący do twarzy  od BIELENDA ( 44,00zł / 75g). Jest to unikatowa forma produktu myjącego. Puder po kontakcie z wodą zamienia się w kremowa pianę. Ma za zadanie delikatnie umyć naszą buzię i odświeżyć.Osobiście jestem najbardziej ciekawa tego kosmetyku,bo pierwszy raz widzę takie cudo do mycia. Kolejny wyróżniający się kosmetyk swoim rozmiarem to naturalny krem odżywczy BIOTANIQE (9,00zł / 150ml). Krem ma za zadanie odżywić,wygładzić i chronić naszą skórę.Dzięki zawartości D-Panthenolu i olejku z opuncji figowej pozostawia naszą skórę gładką i zregenerowaną.Aktywnie łagodzi podrażnienia. Kosmetyk odpowiedni dla skóry twarzy i ciała. W tym pudełko jest jeszcze jeden kosmetyk od BIOTANIQE serum naprawcze (21,99zl / 25ml),czyli eliksir młodości stworzony by walczyć z oznakami upływającego czasu. Zawiera unikalne połączenie wysoce skutecznych substancji,które efektywnie wygładzają i nawilżają skórę twarzy,szyi i dekoltu.


Kolejne produkty znajdujące się w październikowym pudełku też są przeznaczone do pielęgnacji twarzy. Maska Neem Peel Off od HIMALAYA ( 13,49zł / 75ml), która ma za zadanie regulować wydzielania sebum,oczyszczać zatkane pory skóry. Maska ma też odmłodzić i ujędrnić cerę,przywracajac jej naturalny blask. Od marki HIMALAYA dostałam miniaturkę wybielającej pasty do zębów ( 21,99zł / 150g),która nie zawiera fluoru,SLS,karagenu i glutenu. Formuła tej pasty ma czyścić zęby,a przy tym je rozjaśniać.  Kolejnym miniaturowym kosmetykiem jest rozświetlający peeling do twarzy LOREAL jest to formuła 3drobnych cukrów wraz z olejkiem z pestek winogrona. I ostatnim produktem,mniej pielęgnacyjnym jest gąbka do makijażu ILU (19,00zł / 1szt.). Gąbka do makijażu w kształcie olive cut jest świetna do aplikacji kremowych i płynnych podkładów. Dzięki gąbeczce możemy uzyskać idealne krycie bez smug i plam.Nie ma lepszego sposobu na idealny makijaż. 
Jeśli macie ochotę wypróbować gąbeczkę razem ze mną lub inne produkty marki ILU  to mam dla was zniżkę - 15% z kodem rabatowym iluBGX2018. Kod jest ważny do 30.11.2018 ;)


Jestem ciekawa jak Wam się podoba październikowa edycja BeGlossy? Dajcie zanać w komentarzu.
Miłego dnia:*
Buziaki:*:* 
13 komentarzy:

października 04, 2018

Projekt denko / WRZESIEŃ 2018

Projekt denko / WRZESIEŃ 2018



Dzień dobry!

     Przychodzę do Was dzisiaj z kolejnym projektem denka z miesiąca WRZESIEŃ. Myślałam,że będzie to mniejsze denko,ale trochę się tego nazbierało.
      Jeśli jesteście ciekawi co tym razem się znalazło w projekcie to zapraszam do dalszego czytania ;)

          Zacznijmy od denek do pielęgnacji ciała


Delikatny żel pod prysznic Le petit Marseillais. Żele tej marki nigdy mnie nie zawiodą. Każdy jaki miałam do tej pory uwielbiam. Ten jest o owocowym,świeżym zapachu granatu. Kosmetyk dobrze się pieni i łagodnie oczyszcza skórę. Po prysznicu skora staje się odświeżona i nawilżona.  Kosmetyk obłędny.

Balsam do ciała z drobinkami złota AVON. Balsam tani a fajny na letnie dni gdy chce się podkreślić opalone ciało. Ja stosowałam go na dekolt i ręce oraz czasami na nogi. Drobinki pięknie podkreślały opaleniznę i mieniły się na słońcu.Balsam też fajnie nawilża skórę. Jak dla mnie spoko produkt.

Dezodorant odświeżający FA o letnim zapachu arbuza. Ja rzadko sięgam po dezodoranty bardziej jestem zwolenniczką antyperspirantów w kulce. Ale gdy chcę otulić się pięknym zapachem przypominającym mi o wakacjach to chętnie sięgam i będę sięgała po ten produkt. W ciągu aktywnego dnia średnio radzi sobie z potliwością,ale nie pozostawia białych plam na ubraniu. Średnio z trwałością,ale nie skreślam go. Jeszcze dam mu szansę w chłodniejsze dni.

Kolejny kosmetyk od Le Petit Marseillais, czyli Pielęgnacyjny olejek do mycia. Połączenie niezwykłych składników jakimi są płatki róż i olejek z moreli to dobry zastrzyk dla skóry by wyglądać pięknie. Po zastosowaniu nasza skóra jest rozświetlona i wygląda jakby była musnieta przez promienie letniego słońca. Dla mnie jest naprawdę genialny.

Emulsja do higieny intymnej INTIMEA ma łagodna,kremową konsystencję oraz subtelny zapach. Jak dla mnie nie ma lepszej emulsji. Używam jej już od kilkunastu lat i jestem cały czas zadowolona. Potrzeba niewielką ilość by dokładnie wszystko oczyścić. Nie podrażnia a wręcz chroni przed podrażnieniami. Ja jestem wierna temu kosmetykowi jak żadnemu innemu ;)

Teraz przejdźmy do kosmetyków do pielęgnacji twarzy 


W tej kategorii denkuje najwięcej kosmetyków.
        Tym razem dwa różne toniki do twarzy. Jeden skradł mi serce a drugi ani trochę.Domyślacie się który? Nie? to Ja wam powiem. Różany tonik od EVREE to strzał w dziesiątkę. Tonik przeznaczony dla cery mieszanej,ale na mojej tłustej też się świetnie sprawdzał. Dzięki atomizera nie trzeba nakładać go wacikiem i dzięki temu produkt jest na buzi a nie na waciku. Tonik dzieki wodzie różanej wycisza zaczerwienienia i poprawia kondycję skóry. To produkt który będzie częstym gościem w projekcie denka.
Natomiast Tonik zwężający pory z ZIAJA to klapa jak żel do mycia twarzy z tej samej serii o którym pisałam tutaj. Nic więcej nie mam do dodania.

Po tonikach przyszedł czas na Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy BIELENDA.
Żel przeznaczony dla cery mieszanej i tłustej. Aktywny węgiel dzięki swoim silnym działaniom oczyszczającym naprawdę daje sobie rade z cerą wymagająca. Stosując go regularnie moja cera trochę się poprawiła.Moja buzia była oczyszczona i wyrównał się koloryt jej skóry,a nawet mniej wyskakiwało wyprysków. Produkt warty uwagi.

Nie same mycie i tonizowanie czyni nasza buzie ładną. Potrzeba czasami też  peeling do twarzy z ekstraktem z szałwii i spiruliny VIANEK. Peeling o konsystencji kremowej z małymi drobinkami. Bardzo łatwo nakłada się go na buzię,ale tu od razu zaczęły się problemy. Skóra buzi zaczęła mnie piec pomimo iż jeszcze nie zaczęłam jej masować.Więc u mnie automatycznie poszedł kosmetyk w odstawkę. Ale mój mąż stosował i u niego fajnie poradził sobie z oczyszczeniem skóry. Ja niestety się z nim nie polubiłam.


Czas na denka z kategorii dezodoranty/perfumy 



Perfumy meskie PLAYBOY. Zapach taki bardziej korzenny ale pasuje dla mojego męża. Z jego ilością lania perfum na siebie to wystarczyły mu na dwa tygodnie. Więc i tak dobrze. Na pewno jeszcze nie raz mu te perfumy zakupię;)


Co to za projekt denka bez kosmetyków do pielęgnacji włosów


W ostatnim czasie razem z mężem zdenazyfikowaliśmy dwa opakowania szamponu. On przeznaczony dla mężczyzn z Head&Shoulders dla włosów z łupieżem. Bardzo był zadowolony,bo nie przetłuszczały się szybko,ani nie sypał się łupież. Ja od czasu do czasu też sięgam po męskie szampony bo mają mocniejsze działania niż dla kobiet. Jedynie co mi przeszkadzało to silny zapach męski,ale maseczki lub olejki niwelowały ten zapach ;)

Ja zużyłam Szampon Babuszki Agafii ale to kolejny niewypał tego typu kosmetyku dla moich włosów. Szampon zamiast nadawać włosom naturalny blask,pozostawiał uczucie niedosuszenia włosów. już po pierwszym użyciu wiedziałam,że nie zagości na długo na mojej półce. Dosłownie po drugim umyciu włosów poszedł do kosza.
Ile ja sie oszukam tego szamponu,kto to wie?. Jak macie godny polecenia szampon,to dajcie znać.

W ostatnim czasie wykończyłam dwa kosmetyki do pielęgnacji stóp



Krem regenerująco - złuszczający AMADERM. Krem przeznaczony dla stóp z sucha i szorstką skórą. Stosowaliśmy go razem z mężem. Ja mam stópki jak niemowlak wiec ja u siebie zmian wielkich nie zauważyłam,ale u mojego męża...petarda. Skóra miękka i przede wszystkim wygładzona. Po regularnym stosowaniu zmniejszyło się narastanie naskórka i mniej pękała skóra piet. Polecam osobom z mocnym problemem.

Peeling i maska do stóp EFEKTIMA. Lubie takie kosmetyki,bo nawet je w podróż można zabrać i mało miejsca zajmują. Pierwszy raz spotkałam się z kremowym peelingiem do stóp. Średnio złuszczył mój naskórek,pomimo iż ja mam go mało.Efektu nie widziałam. Natomiast maska już była lepsza. Po jej zastosowaniu skóra była miękka i miła w dotyku.

Pozostały jeszcze maseczki do twarzy 



W tym miesiącu zużyłam dwie ponieważ chce wykończyć w końcu te w tubach. Mam nadzieję że w październiku jakieś już będą,bo wole te na raz.

Pierwsza to maska do twarzy z olejem z konopi DUETUS.Maseczka przeznaczona dla cery z niedoskonałościami. Oczyszcza i zmniejsza pory. Mnie lekko szczypało ale tylko na początku już jak zastygała było ok.Po zastosowaniu maseczki skóra jest wygładzona,odświeżona i zmatowiona.

Peeling maska LOREAL formuła 3drobnych cukrów wraz z olejem z pestek winogron. Wiem że moja cera nie lubi peelingów ziarnistych,ale ten petarda. Nałożyłam go na buzie,kilka minut pozostawiłam,by cera napiła się olejku. Zmywając delikatnymi okrężnymi ruchami wmasowywałam peeling. Skóra wygładzona,promienna i bez podrażnień. Fajny!

Tym sposobem doszliśmy do końca zdenkowanych przeze mnie kosmetyków. Jestem ciekawa czy znacie któryś z kosmetyków? Jak tak to dajcie znać co o nich myślicie ;)
Buziaki:*
2 komentarze:

września 27, 2018

Manicure japoński - paznokciom na ratunek

Manicure japoński - paznokciom na ratunek




Dzień dobry!

Często moje klientki pytają się jak wzmocnić swoje paznokcie po hybrydzie/żelu. Ja odpowiedź mam tylko jedną MANICURE JAPOŃSKI. A co to jest i dlaczego go polecam opisze wam poniżej.

Manicure japoński, co to jest?

Zabieg znany jest w Japonii już od 400lat,gdy japońskie arystokratki szukały metody na gładkie i błyszczące paznokcie.Jest to zabieg w całości składający się z naturalnych składników między innymi w :
- pyłek pszczeli - likwiduje problem łamliwych i kruchych paznokci,
- keratynę - podstawowy budulec paznokci,
- krzemionka z Morza Japońskiego - odżywia i ułatwia wnikanie witamin w głąb płytki paznokciowej,
- wit.A i E - wspomaga prawidłowy wzrost paznokcia.


Dla kogo przeznaczony jest zabieg?

Przeznaczony jest dla osób o łamliwych,kruchych i rozdwajających się paznokciach. Trzeba jednak pamiętać by nie był wykonywany bezpośrednio po zdjęciu przedłużanych paznokci żelem czy akrylem,a także po manicure hybrydowym,ponieważ płytka paznokcia jest zbyt cienka. Manicure japoński pozwoli przyspieszyć proces regeneracji.
Zabieg też jest przeznaczony dla Pań,które lubią paznokcie zadbane,zdrowe ale bez stosowania lakierów bezbarwnych czy też w kolorze "nude".
Manicure japoński jest odpowiedni dla Pań i Panów,ponieważ jego efekty są delikatne i naturalne.

Cztery kroki wykonania prawidłowo MANICURE JAPOŃSKIEGO ?

1.   Odsuniecie skórek i nadanie odpowiedniego kształtu paznokciom. Oczyszczenie płytki paznokciowej poprzez delikatne zmatowienie jej specjalnym pilniczkiem.Dzięki tej czynności usuwany jest nadmiar tłuszczy z płytki i zwiększa zdolność wchłaniania składników wprowadzanych w dalszych etapach zabiegu.

2.   Na tak przygotowana płytkę nakładamy pastę bogata w krzemionkę,którą należy dokładnie wetrzeć w płytkę paznokcia za pomocą uniwersalnej polerki. Pasta ma za zadanie odżywić,wzmocnić i nadać paznokciom kolor różowej perły.

3.   Kiedy mamy już dokładnie wtartą pastę w każdy paznokieć to musimy teraz je dokładnie zabezpieczyć. Do tego służy specjalny puder,który również należy precyzyjnie wcierać w paznokcie.Czynność ta pozwala zachować połysk i spotęguje jego odżywcze działanie.

4.   Na koniec paznokcie smarujemy oliwką.
 
Zabieg jest przyjemny i trwa 30-40 minut. Efekt widoczny jest po pierwszym zabiegu - paznokcie są idealnie gładkie i lśniące. Mocy efekt błyszczenia utrzymuje się przez około półtorej tygodnia.Aby kuracja przyniosła efekty trzeba manicure powtórzyć 3,4 razy co 2tygodnie.  Zbyt częste matowienie płytki może przynieść odwrotny efekt niż chcemy i nawet najbardziej odżywcza pasta im nie pomoże.


Miałyście już styczność z manicure japońskim?  Co o nim sadzicie? Dajcie znać w komentarzu.
Buziaki:*
Brak komentarzy:

września 22, 2018

Projekt Denko / SIERPIEŃ 2018

Projekt Denko / SIERPIEŃ 2018



Dzień dobry!

        Projekt denko to moje postanowienie,które ma pomagać w zużywaniu kosmetyków aż zobaczę dno. Zdecydowałam się na to ponieważ już nie mam miejsca na nowe kosmetyki ;-/
Dlatego od dzisiaj, raz w miesiącu będę przychodziła do was z moimi zużytymi kosmetykami.

      Dzisiejsze denko to spora ilość zużytych kosmetyków w sierpniu,dlatego uzbrójcie się w cierpliwość ;) 


Zacznijmy od kosmetyków do pielęgnacji ciała




W tej grupie znalazł się mój ulubieniec ostatnich czasów czyli Kremowy żel pod prysznic od Le Petit Marseillais. Jest to najbardziej kremowy żel pod prysznic jaki do tej pory testowałam. Produkt sprawia,że po kąpieli skóra pozostaje miękka,nawilżona i otulona cudownym zapachem alg morskich. Jak dla mnie petarda! Zagości w mojej łazience nie raz ;)

Drugi kosmetyk to też Żel pod prysznic od Le Petit Marseillais ale dla mężczyzn. Nawet mój mąż dołączył się do mojej akcji ;) Dla mojego męża jest to genialny produkt,ponieważ ma formułę 3w1. Nie lubi gdy kosmetyk ciężko się zmywa ze skóry,a z tym nie ma problemu. I co najważniejsze po umyciu włosów nie ma siana na głowie. Jeśli szukacie fajnie pachnącego produktu dla swojej drugiej połówki mój R. poleca.

Kolejny to Sensitive body lotion, marki Barnangen. Balsam idealnie nadawał się wieczorem po całym dniu na słońcu. Skóra piła go w mgnieniu oka. Kosmetyk ma subtelny zapach, a poza tym świetnie nawilża skórę i doskonale ją odżywia. Do tego wszystkiego jeszcze dochodzi bardzo funkcjonalne opakowanie z pompką,które umożliwia wygodne nabieranie kosmetyku. Będę do niego wracała chętnie w letnie dni.

Dezodorant "Kwiat Pomarańczy" od Le Petit Marseillais bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Przyznam się że zawsze unikałam tego typu produktów,bo nie wierzyłam w ich działanie. A ten trzyma się do 12h spokojnie i nie zostawia białych plam na ubraniu. Zapach jaki ma powala;) Godny uwagi!

Następne dwa produkty sa od AVON-u i oba są totalną klapą.
Pierwszy to Rozswietlajacy olejek opalajacy w sprayu.Produkt ma nadawać skórze złocisty odcień a pozostawiał tylko tłustą,lepką powłokę. Więc dla mnie totalna klapa i nie testowałam dalej.
Drugi produkt to Pachnąca mgiełka do ciała o ładnym zapachu ale bardzo nietrwałym. Po godzinie czasu nie było jej czuć. Wystarczyła tylko na dwa upalne tygodnie. Latem lubię mgiełki bo nie sa ciężkie,ale trwałość powinna być taka sama jak perfum.



Były kosmetyki do ciała,to teraz będą kosmetyki do twarzy




Kosmetyki do twarzy zdominowały sierpniowe denko. Co takiego udało mi sie wykończyć zobaczcie sami.

Lipowy plyn micelarny SYLVECO
 Płyn micelarny z ekstraktem z lipy ma delikatny zapach lipy,ale nie drażniący nosa. Ja jestem przyzwyczajona do swojego ulubionego jedynego płynu micelarnego z GARNIER  ale ten mnie zachwycił. Świetnie sobie radzi z tuszem do rzęs i nie podrażnia wcale oczu,bo tego najbardziej się bałam. Przy dłuższym jego stosowaniu stwierdzam,że fajnie wpływa na rzęsy ponieważ stały sie miękkie i super wyglądają po wytuszowaniu. Polecam wam z całego serca.

Hibiskusowy tonik do twarzy SYLVECO
  Bardzo delikatny tonik do twarzy z ekstraktem hibiskusa i aloesu.Świetnie tonizuje skórę i łagodzi podrażnienia. Pierwszy raz miałam styczność z tego typu tonikiem,który ma formę żelową. Nakładałam go na skórę za pomocą płatka kosmetycznego,ale spokojnie można go nakładać palcami. I o wiele mniej produktu się marnuje. Zalecany jest osobom z suchą skórą,ale do tłustej jak moja też świetnie się sprawdza. Jestem zakochana w nim tak samo jak w płynie micelarnym tej firmy.

Emulsja silnie nawilżająca BANDI
  Emulsja silnie nawilżająca nadająca się do każdego typu cery,która potrzebuje ratunku dla przesuszonych miejsc na skórze. Produkt u mnie się nie sprawdził,ale u mojego męża jak najbardziej. Stosował rano i wieczorem na buzię w strefie T i po tygodniu była poprawa. Więc dla osób które maja widoczne problemu sprawdza się w 100%. U mnie nie zawita w kosmetyczce.

Żel normalizujący ZIAJA
  Żel przeznaczony dla skóry normalnej,tłustej i mieszanej. Zainteresował mnie skład żelu,który ma za zadanie głęboko oczyszczać skórę i dzięki zawartości ekstraktu z liści Manuki działać antybakteryjnie oraz ściągająco. Ale niestety totalna klapa. Moja skóra była czerwona,podrażniona. A kosmetyk bardzo mało wydajny.

Aqualia Thermal na dzien VICHY
  Krem na dzień zapewniający skórze odnowę biologiczną.Wspiera codzienną pielęgnację,nadaje skórze miękkość i jedwabista gładkość.Produkt na medal. Kocham go i mam kolejne opakowanie.

Pomadka ochronna MultiVitamin AA
  Kocham pomadki ochronne.Pochłaniam je jak odkurzacz. Nie lubię jak moje usta są szorstkie i spierzchnięte temu nagminnie używam pomadek ochronnych. Tą kupiłam  na promocji w Rossmanie i... klapa. Pomadka tak miękka,że wyginała się na wszystkie strony i to sprawiło,że zniechęciła mnie do siebie.Zostawiała na ustach grudki. Oj nie nie....


I jeszcze jeden produkt bardziej makijażowy ale petarda i nie mogłam go opuścić. Prime and Fine CATRICE jest to spray matujący i utrwalający makijaż. Nie jestem makijażystką więc w tych kosmetykach jestem słaba,ale te znam od podszewki i nie zamienię go na inny. Utrwala mój codzienny makijaż na tyle,że w pracy wyglądam super. Nic sie po nim nie waży i nie ściąga. Idealnie matuje moja tłustą cerę.Za co jestem jego miłośniczką. Petarda!!


Kolejne opakowania są po paście do zębów


Nie mam jednej konkretnej firmy po którą sięgam w tym przypadku.  Więc za każdym denkiem pewnie będzie inna firma,a może będziecie świadkami jak znajdę swojego ulubieńca.
Temu o tych pastach przeczytacie u ich producentów:
Blendamed
Colodent
Bobini

Może wy macie jakieś godne polecenia? To piszcie w komentarzu.


Pozostajemy dalej przy twarzy,a mianowicie w temacie maseczek 



Maseczki chyba każda kobieta robi sobie od czasu do czasu. Ja zakochana jestem w maseczkach w płachcie,ale sięgam też po tradycyjne kremowe. I tu też jest różnie.

Maska czarna With Activated CHarcoal dostałam od koleżanki ze Szkocji,powiem wam bardzo fajna maska,bombelkowa. Podobną można u nas dostać z Bielendy.

Maska oczyszczajaca na tkaninie z Selfie Project nie dla mnie buzia tak mnie piekła podczas jej trzymania,że musiałam jak koić kremami.Dramat..

Maska węglowa EVELINE fajna,fajna. Buzia gładka.Przebarwienia przygaszone. Pory zwężone. Jestem na TAK.

Kolejne trzy maseczki są z Biedronki. Maski do włosów rzadko używam ale chciałam spróbować i się nie udało bym je pokochała. Jak je ciężko spłukać z włosów,o matko... Koszmar. A jak by tego było mało,to włosy po nich wyglądały jak bym ich nie myła z tydzień. Masakra..


Dwa ostatnie opakowania po kosmetykach,to produkty VIANEK



Sporo osób uwielbia tą markę za naturalne składniki. Postanowiłam też kilka rzeczy przetestować.
Mój wybór padł na Normalizujący szampon do włosów. Szukam najlepszego szamponu który poradzi sobie z dokładnym oczyszczeniem mojej sporej ilości włosów. Poczytałam trochę o nim i o jego składzie to pomyślałam"bingo". Ale było odwrotnie.Szampon pozostawiał na moich włosów uczucie mąki ziemniaczanej posypanej na głowę. By zmyć tą ala"mąkę" z mojej głowy musiałam 3razy je dokładnie spłukiwać. Tragedia... Nie dokończyłam nawet tego szamponu.

Drugi mój wybór to Regenerujący peeling do rak. Dla mnie takich kosmetyków nigdy dość. Dłonie to moja wizytówka w pracy,więc mam bzika na punkcie kosmetyków do tego przeznaczonych. Peeling drobniutki w żelowej postaci,który złuszcza martwy naskórek i wygładza skórę. Peeling bogaty w oleje, wosk pszczeli, masło avocado i wit.E doskonale nawilża i odżywia skórę. Tu naprawdę jest fajnie,ale...Jest jedno ale. Pozostawia mi akurat przeszkadzający film na skórze,który znika po szybki nałożeniu kremu do rąk. Ten produkt akurat może być,ale czy go kupie jeszcze raz nie wiem..


I to by było na tyle. Wiem sporo tego,ale teraz z czystym kontem mogę zacząć nowy miesiąc. ;)
Jestem ciekawa czy mieliście styczność z którymiś kosmetykami,jak tak to dajcie znać czy wma się sprawdziły;)
Buziaki:*
Brak komentarzy:

września 05, 2018

beGlossy - Flamingo Beach

beGlossy - Flamingo Beach



Dzień dobry! 

Wakacje dobiegły końca, ale ekipa beGlossy za pomocą nowego pudełka zadbała o to byśmy pozostali w urlopowych klimatach. Pudełko nowej edycji beGlossy zachwyca swoją szatą. Nie jest gładkie jak większość pudełek. Pudełko jest różowe w piękne flamingi,które są hitem tego lata na wszystkim. Jesteście ciekawi co znalazło się w środku? Tak,to pokaże wam poniżej co znalazło się w sierpniowym Flamingo Beach.




        Pierwszym kosmetykiem pełnowymiarowym jest Suchy szampon fresh revive NIVEA (17,99 zł / 200ml ). Ja u siebie znalazłam wersję dla blondynek,ale dostępne są również wersje dla szatynek i brunetek. Producent zapewnia nas,że szampon delikatnie oczyszcza włosy nie podrażniając przy tym skóry głowy,odświeża włosy aż do 24h oraz ma za zadanie ożywiać odcień włosów nie pozostawiając na nich resztek produktu. Osobiście rzadko używam tego typu kosmetyków,raczej w awaryjnych sytuacjach. Czytałam na jego temat różne opinie,ale przetestuje go i dam wam znać jak się u mnie sprawdził.

        Kolejny pełnowymiarowy kosmetyk jest  koncentrat odzywczy na dzien marki AUBE (189zł / 15ml).Kosmetyk ze stężonym kompleksem ProCollagen+ zalecana do stosowania jako kuracja stymulująca dla cery suchej lub wymagającej wzmocnienia w nawilżeniu. Skoncentrowana formuła preparatu zawiera kompozycję składników aktywnych,które działają czynnie na spadający z metabolizm komórek cery oraz pobudzają ich cykl odnowy. Już kiedyś miałam kosmetyk pielęgnacyjny tej marki i bardzo byłam zadowolona,mam nadzieję że z tego też. Pomimo iż mam cerę tłustą z problemami to po wakacjach przyda się mojej cerze trochę nawilżenia i przywrócenia jej blasku.

      W pudełku znalazł się też krem do rak ELEMENT (14,99zł / 100ml) również w pełnym wymiarze. Ja pochłaniam kremy do rak jak czekoladę więc bardzo się cieszę z tego produktu. Krem ma nawilżać, poprawiać jędrność i sprężystość skóry naszych dłoni.W skład kosmetyku wchodzi filtrat ze śluzu ślimaka, który wspomaga produkcje kolagenu i pomaga działać przeciwzmarszczkowo.Dodatkowo tworzy lekki film ochronny na skórze oraz wzmacnia łamliwe paznokcie. Jestem ciekawa czy obietnice producenta naprawdę zostaną spełnione. Tego produktu jestem najbardziej ciekawa. Przetestuje i penie dam wam więcej o nim znać za jakiś czas.

    Ostatnim pełnowymiarowym produktem jest pomadka melon kiss tinted lip balm MIYO ( 14,99zł / 4,1g). Jest to koloryzujący balsam do ust o słodkim zapachu melona. Pomadka jest intensywnego różowego koloru,ale gdy malujemy nią usta to pozostaje delikatny kolorek. Zawiera olejek ze słodkich migdałów,olejek kokosowy i witaminę E,które mają na celu nawilżać nasze usta i je pielęgnować. Pomadek ochronnych używam codziennie więc na pewno się nie zmarnuje ;)



       W pudełku znalazłam próbkę kremu URIAGE SPF 50+ dla skóry wrażliwej ( 62zł/50ml).
Kompleks filtrów przeciwsłonecznych nowej generacji zapewnia naszej skórze bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UV. Krem jest dodatkowo wzbogacony w kompleks Aquasponinges i Wodę Termalną URIAGE intensywnie chroni skórę przed przesuszeniem. Szkoda,że próbka jest taka mała,bo wątpię żeby wystarczyła na cały jeden raz użycia. Ale czego chcemy od próbki...


Cały zestaw sierpniowego boxa jest interesujący i przypadłby nie jednej osobie. Dla mnie jednak takim nr. 1 w tym miesiącu jest krem ze śluzem ślimaka! ;)
A wam co najbardziej się spodobało? Dajcie znać w komentarzach,bo bardzo jestem ciekawa waszego zdania.
Buziaki:*
Brak komentarzy:
Copyright © 2014 Matka z pasją , Blogger