listopada 11, 2019

projekt denko / wrzesień - październik 2019

Dzień dobry!

Kurcze opuściłam się w tym denku trochę, ale szczerze wam sie przyznam nie było co pokazywać we wrześniu. Przez przeprowadzę i trochę rodzinnych spraw moja pielęgnacja była tak marna a nawet można powiedzieć zerowa, że postanowiłam połączyć dwa miesiące w jednym denku. I to był dobry pomysł, bo tych kosmetyków się nazbierało.
To zaczynamy.



Zaczniemy od pielęgnacji twarzy

Tu przeważnie zawsze jest więcej tych kosmetyków u mnie. A jak jest u was? I powiem tu rzadko kiedy trafiają mi się buble może dlatego, że wiem co moja cera potrzebuje. Tym razem też jest tak samo że wszystko co wam opiszę u mnie się sprawdziło w 100%.



Przy mojej pielęgnacji zawsze towarzyszy mi tonik siarkowy BARWA SIARKOWA, ponieważ ten tonik dobrze oczyszcza, odświeża i łagodzi moją czerwoną skórę twarzy. Po każdym umyciu buzi mam pewność, że ten tonik przywróci prawidłowe pH mojej skóry, a przy tym nie będę miała uczucia ściągnięcia. Polecam go dziewczynom z problematyczną cerą, bo świetnie ją wycisza.
Kolejny kosmetyk który fajnie się u mnie sprawdził to krem na dzień z kwasem hialuronowym BioDermic. Krem jak sama nazwa wskazuje jest na dzień. Świetnie sprawdzał się pod makijaż. Krem lekki, szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia lepkości. Krem zawiera w sobie kwas hialuronowy co fajnie wyłagodziło moją cerę. Posiadam jeszcze z tej serii jeszcze kilka kosmetyków ale o tym to wam napiszę inny post.
No i mój gwoźdź całej pielęgnacji to balsam do ust malinowy NIVEA. Powiem wam jest ZAJEBISTY! Jest tak wystarczalny, że ja nie mam pytań. Działa rewelacyjnie na spierzchnięte usta. Ja osobiście stosowałam go rano i wieczorem i moje usta się w końcu zregenerowały. Skończył mi się i stosuję teraz coś innego i powiem wam że nie dorównuje temu balsamowi. I przy najbliższych zakupach w drogerii po prostu wleci do mojego koszyka. Dziewczyny zaopatrzcie się w ten balsamik bo zima idzie a z nim na pewno nie będziecie narzekać na brzydkie usta.
I na koniec w tej kategorii znalazły się jeszcze maseczki. Jedną to dostałam od koleżanki ze Szkocji i powiem wam że przywiozę ich więcej jak będę u niej w grudniu i obdaruje moje koleżanki. Ta maska to Soothing Sheet Mask PLATONE SKIN LAB. Maska jest w płachcie z jogurtowym kremem. Fajnie układa sie na twarzy, ale ja mam mała buzię i jak zwykle płachta trochę się na siebie nakładała. Buzia po tej masce była gładka, delikatna i fajnie pachniała. Ja po niej już nie używałam kremu na noc bo sama w sobie była na tyle odżywcza, że nie czułam potrzeby. Drugą maseczkę przywiozłam z targów kosmetycznych. Black Facial Mask g-SYNERGIE to maska w płachcie. Maska skierowana to cery trądzikowej, dokładnie taka jak moja. Zawiera w sobie krzemień który przyspiesza regenerację naskórka oraz odbudowuje strukturę skóry. Po zastosowaniu tej maski zauważyłam zmniejszenie sie porów. Skora po niej była gładsza i makijaż lepiej wyglądał. Ja stosować ją będę na pewno przy jakimś większym wyjściu. No i ostatnia moja maska to rozświetlajaca i odświeżająca maska na tkaninie LBIOTICA. To najbardziej nasączona maseczka jaką do tej pory przetestowałam. Po jej użyciu mogłam nasmarować jeszcze dekolt i szyję a nawet i dłonie. Skóra była su[er nawilżona, wygładzona.

Pielęgnacja ciała


To druga kategoria w której sporo zostało zdenkowanych przeze mnie kosmetyków.
A mianowicie dwa żele pod prysznic. Zel pod prysznic mandarynka i limonka LE PETIT MARSEILLAIS który lubię jak większość z tej firmy.Zel pieknie pachniał i umilała mi jesienną kąpiel. Delikatna piana jaka powstawała oczyszczała dokładnie moją skórę nie drażniąc jej przy tym. Skóra po kąpieli pachniała cudownie mandarynką i limonką, a także została świetnie nawilżona.
Myjący peeling do ciała FA  zawiera małe granulki które delikatnie złuszczają martwy naskórek. Codziennie jednak nie warto go stosować ponieważ ja na swojej skórze czułam lekkie pieczenie. Do stosowania raz na tydzień ok.
Kremowy płyn do higieny intymnej FEMINA jest dla mnie najlepsza. Kosztuje 4zł a jest świetnym kosmetykiem. Skutecznie łagodzi podrażnienia i utrzymuje florę bakteryjną. Emulsja zapewnia kompleksową pielęgnację miejsca intymnego.
Krem do depilacji skóry wrażliwej EVELINE jest ok. Usuwa włoski, nie podrażnia skóry. Krem miał zapewnić nam 7dni bez włosków, a ja juz je czułam po trzech dniach. Efekt jest ale krótkofalowy.
Olejek w balsamie NIVEA świetnie się sprawdzał po  okresie letnim, by nawilżyć naszą skórę. Kremowa konsystencja pozwala dozować odpowiednią ilość kosmetyku.Szybko się wchłania i pozostawia skórę miekką. Balsam pieknie pachnie kwiatem wiśni co mi osobiście kojarzy się z wczesną wiosną jak wszystko kwitnie.

Pielęgnacja włosów 


Jak wiecie ja mam problem z dobraniem idealnego dla moich włosów szamponu. I tym razem też nie trafiłam. Szampon SCHAUMA przeznaczony do włosów zniszczonych z śródziemnomorską oliwą z oliwek oraz aloesu nie pomógł moim włosom. Musiałam myć je dwa razy by były czyste. Po wysuszeniu włosy dalej nie zachwycały swoją czystością. Pod koniec dnia włosy wyglądały jak by mi ktoś olej na głowę wylał. Masakra.
Suchy szampon BATISTE używam w podbramkowych sytuacjach, ale zawsze  mnie ratuje. Jestem zadowolona z efektów jakie mogę uzyskać dzięki niemu. Włosy są uniesione ku nasady, miękkie oraz pięknie pachną. Polecam!

Przyszłą kolej na kosmetyki mojego męża, bo jak to tak denko bez jego cegiełki ;)



Perfumy STAR8 zapach ładny ale krótko utrzymujący się. Mój mąż powiedział że za taką cenę mogą być raz na jakiś czas.
Szampon 2w1 NIVEA nadają się do stosowania na włosy i brodę. Mój mąż stosował na włosy bo brody nie ma. Po umyciu włosy fajnie się układały. Włosy były oczyszczone. Jak dla niego spoko.

I czas na kosmetyk Ignasia



Zel  do mycia ciała i płyn do kąpieli BOBINI to produkt który u nas sprawdzał się jako płyn do kąpieli. Pienił się świetnie co Igiemu bardzo się podobało. A wiadomo, że dzieci lubią zabawy w pianie. Kosmetyk nie podrażnia dziecięcej skóry i pozostawia ja miekką. Płyn nie szczypie w oczy co jest dla mnie dużym plusem. Polecam wypróbować.


A na koniec  wam powiem, że doszłam do wniosku iż od nowego roku będę obiła co kwartał.
Jak myślicie dobre takie rozwiązanie? Robicie u siebie projekt denko czy nie?
Dajcie koniecznie znać w komentarzach.
Pozdrawiam.
Buziaki ;*


1 komentarz:

  1. Lubię czytać posty denkowe i robię je również na swoim blogu. U mnie ostatnio kończy się dużo kosmetyków dlatego też jest co miesiąc, gdybym robiła je co kwartał to byłby post tasiemiec. Z Twoich zużyć znam tylko masełko do ust z Nivea.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Matka z pasją , Blogger